Perspective Angelika
Kiedy dotarłam na miejsce, spojrzałam w górę żeby, zilustrować dobrze mi już znany budynek. Cały klub był czarny , miejscami było widać brokat.
Stanęłam w kolejce, jednak ochroniarz znalazł mnie w tłumie, a jako że mnie zna to pomachał do mnie, żebym weszła bez kolejki. Kiedy przechodziłam kolo tych wszystkich ludzi, którzy cały czas czekali czułam ich palący wzrok. Odwróciłam głowę w ich stronę i posłałam miły uśmiech, a w myślach wywróciłam oczami.
Będąc już kolo ochroniarza, przystanęłam i stanęłam na palcach, żeby pocałować go w policzek.
-Dzięki Mike.
-Do usług mała - otworzył mi drzwi i weszłam do środka."Uderzył" mnie zapach alkoholu, papierosów i spoconych ciał. Muzyka dudniła mi w uszach, pierwsze gdzie poszłam to bar. Usiadłam na stołku i zaczęłam szukać barmana wzrokiem.
Jednak mój wzrok spotkał się ze wzrokiem chłopaka, który się do mnie uśmiechnął.
Lekko speszona schowałam włosy za ucho i również się uśmiechnęłam. Zaśmiał się i zaczął iść w moim kierunku, oparł się rekami i o blat baru. Jak na zawołanie barman, którego szukałam pokazał się przed nami.
-Jak się nazywasz? - spojrzał na mnie a ja przygryzłam dolną wargę.
-Angelika.
-Poproszę bourbon z lodem, a dla tej pani martini. Ja jestem Patty.
-Milo mi cie poznać, jednak nie musiałeś mi nic zamawiać.
-Jednak chciałem więc nie masz nic do gadania - uformował usta w uśmiech pokazując przy tym rząd białych zębów. Dopiero teraz zwróciłam uwagę jak wygląda. Był wysokim blondynem z włosami lekko podniesionymi do góry, duże błękitne oczy, skórę miał dosyć jasna dzięki czemu czarny nostril idealnie kontrastował z jego karnacją. Lekki zarost oraz dwa czarne tunele w uszach. Ubrany był w czarna koszule z odpiętymi dwoma guziczkami dzięki, którym można było zobaczyć jego umięśnione ciało. No i czarne rurki z przetarciami na kolanach, a do tego czarne conversy. Odwróciłam od niego wzrok i przeniosłam go na barmana, który własnie podawał nam nasze zamówienie. Uśmiechnęłam się wdzięcznie i zamoczyłam delikatnie usta.
-Masz ładne oczy.
-Dziękuję twoje też nie najgorsze - zachichotałam, a on razem ze mną, piłam powoli swojego drinka patrząc na tłum tańczących ludzi.
-Zatańczysz? - spojrzałam na blondyna, który znowu się uśmiechał i kiwnęłam głową. Kiedy weszliśmy na parkiet jak na złość musieli puścić wolną piosenkę. Niechętnie założyłam mu ręce na barki, a on swoje umieścił na moich biodrach. Zaczęliśmy powoli kołysać się w rytm muzyki patrząc przy tym w swoje oczy.
-Dlaczego taka ładna dziewczyna jak ty jest tu sama? - przekrzywił głowę delikatnie w lewo.
-Ponieważ mój książę z bajki poszedł w inna stronę.
Spojrzał na mnie z uniesionymi wysoko brwiami i parsknął śmiechem na co ja tylko wzruszyłam ramionami - A ty? Dlaczego jesteś tu sam?
-Kto powiedział, że jestem tu sam?- poruszał sugestywnie brwiami - jestem tu z tobą, wiec nie do końca jestem tu sam.
-No, a na poważnie?
-Miałem ochotę się rozerwać - wyszczerzył się ponownie ukazując przy tym swoje białe zęby. Rozmawialiśmy jeszcze na rożne luźne tematy - Palisz?
-Yhym.... tylko nie praw mi morałów, że nie powinnam i w ogóle.
-Nieee! Czemu miałbym prawic ci morały na ten temat skoro sam pale?- wzruszyłam ramionami - W takim razie idziesz zapalić?
-Czemu by nie - przedarliśmy się przez tłum i wyszliśmy przed klub i blondyn podstawił mi paczkę papierosów przed nos. Wyjęłam jednego tak jak i on, odpalił najpierw mi dopiero potem sobie. Zaciągnęłam się używka i wypuściłam zaraz dym. Prowadziliśmy luźna rozmowę typu 'co lubisz robić' lub 'jaki jest twój ulubiony zespól'. Kiedy skończyliśmy palić wróciliśmy do klubu i poszliśmy po kolejnego drinka. Tym razem miałam jakiegoś kolorowego, który był bardzo słodki.
-Patty! Mówiłam ci że nie musisz mnie sponsorować! - zrobiłam minę zbitego pieska i zaśmiałam się.
-Wiem że nie muszę ale może chce?- spojrzał na mnie z góry co mnie troch zirytowało jak i rozśmieszyło ponieważ niebieskooki próbował zachować powagę - Dasz mi może swój numer?
Spojrzałam na swój napój zastanawiając się czy to dobry pomysł. Westchnęłam cicho, w końcu raz się żyje. Podał mi swój telefon a ja wpisałam numer, oddalam mu go i uśmiechnęłam się milo.
-Dzięki, teraz nie będziesz się mogła mnie pozbyć - mina mi zrzedła i musiał to zauważyć bo szybko dodał - Nie no spokojnie żartuje. Nie bierz tego do siebie nie jestem jakimś stalkerem.
Zaśmiałam się i pociągnęłam przez słomkę swój napój. Mój telefon zadzwonił wiec go wyjęłam i spojrzałam na wyświetlacz. Zmarszczyłam brwi widząc nieznajomy numer jednak zaraz zorientować się że to numer mojego towarzysza.
-Teraz jesteśmy na równi bo i ja i ty mamy swoje numery - posłał mi uroczy uśmieszek, który zaraz zmienił się na poważny. Zdziwiłam się lekko jednak nic nie powiedziałam - Ile tak właściwie masz lat?
-Kobiet się nie pyta o wiek.
-W takim razie ile liczysz sobie wiosen?
-Dwadzieścia trzy... a ty?
-Wystarczająco dużo by czuć się nie najmłodziej - mruknął urażony.
-Ej to nie fair. Ja musiałam ci powiedzieć ile mam lat! - fuknęłam zła.
-Dobra dobra!-uniósł ręce w geście rezygnacji.-Dwadzieścia cztery..
-Nie jesteś taki stary. Ja jestem tylko o rok młodsza, a dalej się czuje młodo - Blondyn tylko wzruszył ramionami.- Mowie serio.
-Jak tam se uważasz.
Zirytowana policzyłam do 10 i kontynuowałam nasza rozmowę.
Chłopak wypił resztkę swojego alkoholu i spojrzał na mnie dziwnie. Zmarszczyłam brwi nie wiedząc za bardzo o co mu chodzi.
-Chcesz jeszcze?-wskazał na moja już pusta szklankę, nie zdołałam mu odpowiedzieć, ponieważ zamawiał już następną kolejkę plus cztery kieliszki tequili. Barman postawił przed nami nasze zamówienie, a Patty postawił przede mną jeden kieliszek. Uniósł go do góry i czekał aż ja zrobię to samo, niechętnie zrobi lam to i stuknęliśmy się. Wypiłam cala zawartość i momentalnie się skrzywiłam kiedy paląca ciecz przelała się przez mój przełyk.
-Kurwa...- przeklęłam na tą bursztynowa ciecz i zaraz popiłam to swoim drinkiem.
-Przepijasz alkohol alkoholem? - pokręcił rozbawiony głową, na co tylko wzruszyłam ramionami.-Następna kolejka? Za drugim razem jest lepsze.
Wzruszyłam ramionami i po raz kolejny wzięliśmy kieliszki w rękę, po raz kolejny się zderzyliśmy
-Idziemy zatańczyć? -spróbowałam przekrzyczeć muzykę, która zrobiła się o wiele głośniejsza. Niebieskooki pokiwał głową i ruszyliśmy na parkiet gdzie było już dużo pijanych i spoconych ludzi. Zdarzyło się nawet że zobaczyłam parę która się tam prawie pieprzyła i gdyby nie cienka warstwa ubrań już by to robili. Momentalnie się skrzywiłam ale postanowiłam to zignorować. Przyetańczyliśmy około czterech piosenek kiedy postanowiliśmy skończyć nasze trunki. Usiedliśmy na krzesłach i dopiliśmy zawartość naszych szklanek.
-Idziesz zapalić? - Krzyknął mój towarzysz,energicznie pokiwałam głową i wyszliśmy.
Kiedy staliśmy przy klubie paląc już nasze papierosy, chłopak zaproponował spacer, na który oczywiście się zgodziłam. Opowiadał nie śmieszne żarty i suchary, a że ja jestem całkiem miłą osobą to udawałam że mnie one śmieszą.
-Wiesz...przypominasz mi byłą narzeczoną mojego przyjaciela -W ułamku sekundy mój wzrok był skierowany na niego zachęcając by mówił dalej - Tyle że ty nie jesteś taką suką jak ona.
-To znaczy? Co się stało? - starałam się by mój głos brzmiał w miarę naturalnie.
-No bo widzisz...Cody z tą laska był już kilka lat, jednak ona ciągle miała do niego pretensje aż w końcu nie wytrzymał i zerwał zaręczyny - śmiał się jak by to był najlepszy żart na świecie, a moje serce zakuło z żalu i bólu że mój były tak opowiadał tą historie swoim kolega - Jednak nie przejmuj się, ty zdecydowanie byłabyś w jego typie.
-Tak na pewno - uśmiechnęłam się słabo - Przepraszam ale muszę już wracać. Milo było poznać.
Zanim zdążył mi odpowiedzieć odwróciłam się na piecie i szybkim krokiem wróciłam do klubu. Kurwa, czemu kiedy staram się nie myśleć o tym idiocie i już prawie mi się to udaje to spotykam jego przyjaciela. Weszłam do budynku i udałam się do baru zamówiłam dwa kieliszki wódki które od razu wypiłam. Poczułam przyjemne szumienie w uszach przez co automatycznie się uśmiechnęłam. Wstałam z krzesła i udałam się na parkiet, zaczęłam tańczyć. Przetańczyłam może z dwie piosenki gorą trzy kiedy poczułam czyjeś ręce na biodrach. Nie zwracając uwagi na osobę za mną poruszałam się w rytm muzyki. Tyle że teraz bardziej ruszałam biodrami. Poczułam zimny oddech koło ucha przez co dostałam gęsiej skorki.
-Ładnie wyglądasz - szepnął dziwnie znajomy głos, odwróciłam się i zobaczyłam Andy'ego. Mimowolnie się uśmiechnęłam, zarzuciłam mu ręce za szyje co było trochę trudne przy moim metr siedemdziesiąt. Brunet na mój gest się zaśmiał i pokręcił głową - Co tutaj robisz?
-Nie widzisz? Aktualnie tańczę z takim jednym chłopakiem, powiem ci w tajemnicy, że mógł by być trochę niższy - droczyłam się z nim obserwując jego reakcje.
-Kurde... może pójdę do niego i go za to opierdole. Co ty na to? - zażartował.
-To zdecydowanie dobry pomysł. Ewentualnie może gdybym miała szpilki to było by mi łatwiej trzymać te ręce na jego ramionach - zrobiłam zmartwiona minę i oboje wybuchliśmy śmiechem - A ty? Co tu robisz?
Chłopak tylko wzruszył ramionami, powoli zaczynałam odczuwać skutki wypitego alkoholu.
-Nudziło mi się w domu. Pamiętasz jak musiałem odebrać telefon bo Jinxx zadzwonił? - pokiwałam twierdząco głową - Ten kretyn chciał żebym pomógł mu przygotować obiad dla jego nowej dziewczyny.
Zachichotałam na myśl o tym, że Andy stał ubrany w różowy fartuszek.
-Uważam, że to urocze z jego strony. Nie jedna dziewczyna chciałaby żeby jej chłopak tak się starał...- rozmarzyłam się.
-Andzia, już, już nie odpływaj za bardzo - posłał mi zadziorny uśmiech
-Wal się...- już chciałam odejść kiedy brunet złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie co skutkowało tym że wpadłam na jego klatkę piersiowa. Zirytowana spojrzałam do góry by zobaczyć jego twarz. Niebieskie oczy wpatrywały się we mnie, a na jego ustach formował się pokrzepiający uśmiech.
-No już nie obrażaj się złośnico - zażartował dalej skanując moją twarz, poczułam się niezręcznie wiec zaproponowałam, że będziemy tańczyć dalej na co chłopak się zgodził. Odwróciłam się do niego tyłem i zaczęłam poruszać ciałem. Wypity wcześniej alkohol dodał mi odwagi i bez skrepowania poruszałam biodrami pocierając przy tym pupą o jego krocze. Kiedy oboje nie mieliśmy już siły postanowiliśmy usiąść i pogadać.
-No no. Angelika świetnie tańczysz, gdzie się tego nauczyłaś? - zapytał posyłając mi swój zniewalający uśmiech.
-Nigdzie - zaśmiałam się - to tak samo z siebie wychodzi. W szczególności gdy więcej wypiję - ponownie się zaśmiałam .
-Muszę przyznać, że seksownie się poruszasz - uniósł jedną brew oraz jeden kącik ust do góry co powodowało iż na jego twarzy pojawił się kuszący uśmiech. Mimowolnie moje policzki stały się ciepłe to znaczy, że jestem właśnie czerwona jak burak. Dlaczego jego uśmiech tak na mnie działa?
Jeny co ja gadam.. Znam go zaledwie kilka dni a już myślę o nim jak o kimś kogo można upolować. Chociaż w sumie może to i dobrze? Tym sposobem mniej myślę o Carsonie.
-Halo księżniczko obudź się! - wymachiwał mi ręka przed twarzą aby ocucić mnie z moich myśli.
-Przepraszam zamyśliłam się, co powiesz na to abyśmy się czegoś napili? - zapytałam próbując odbiec od tematu tańca.
-A może tak wyjedziesz ze mną na papierosa? - zapytał wyciągając z taniej kieszeni paczkę Marlboro. Skinęłam głowa i oboje przedarliśmy się przez tłum tańczących ludzi.
Będąc na zewnątrz poczułam pewną ulgę. W środku było zdecydowanie zbyt duszno.
Gdy zobaczyłam jak Andy wyciąga papierosa wyjęłam też i swojego. Odpaliłam sobie i zaciągnęłam się aromatycznym smakiem nikotyny.
Poczułam na sobie wzrok Andy'ego, który bacznie mi się przepatruje.
-Nie wiedziałem, że palisz - och się chłoptaś zdziwił.
-A no palę przez tego idiotę... Ale nie będę teraz o nim myśleć. Wiesz goliłam dzisiaj nogi i nie wiem dlaczego ale mam bardzo podrażnioną skórę.. - na moje słowa Andy wybuchnął śmiechem. Po chwili dołączyłam do niego. Trzeba było jakoś rozładować atmosferę.
Xxx
Od tego śmiechu poczułam, że strasznie rozbolał mnie żołądek. Nie potrzebnie mieszałam tequile z kolorowym drinkiem.
-Dobrze się czujesz? - zapytał mój towarzysz, którym był Andy.
-Chyba taaakk.. To zaraz przejdzie - próbowałam się uśmiechnąć ale z tego wyszedł mi jedynie grymas.
-Widzę przecież, że nie zbyt dobrze się czujesz - powiedział poważnym głosem.
-Przestań zaraz dokończę fajkę i idę tańczyć - powiedziałam pewnie.
-Nie przesadzaj. Zamówić ci taksówkę?
-Nie zachowuj się jak moja matka albo starszy nadopiekuńczy brat - pociągnęłam ostatniego bucha fajki i wywaliłam peta przed siebie - idę do środka.
-O nie nie nie...ty nigdzie nie wracasz.. Zostań tu chwilę i poczekaj na mnie dobrze?
-Po co mam na ciebie czekać? - zapytałam łapiąc się za miejsce gdzie spoczywa mój żołądek.
-Proszę obiecuję, że zaraz wrócimy do środka ale poczekaj bo muszę zadzwonić.
-Em.. no dobra - usiadłam na schodach prowadzących do wnętrza klubu i czekałam na czarnowłosego. Siedziałam tak chyba z piętnaście minut zwijać się z bólu i powstrzymując odruch wymiotny. Ta zdecydowanie za dużo zmieszałam.
Gdy Andy wrócił usiadł obok mnie.
-Jak się czujesz? - zapytał chowając swój telefon do kieszeni spodni.
-Nie za dobrze - odparłam podnosząc się - ale myślę, że jak sobie jeszcze potańczę to mi przejdzie.
-O nie nie nie.. Wracaj! - poczułam mocny uścisk na nadgarstku, który mnie zatrzymał i przyciągnął do siebie. Zauważyłam, że nadjechała taksówka, od razy skapnęłam się o co tu chodzi i próbowałam wyrwać się z uścisku kolegi. Jednakże na marne ponieważ wziął mnie na ręce i na chama wsadził do taksówki, ku mojemu zdziwieniu wsiadł razem ze mną. Podał jakiś adres taksówkarzowi, który nie był moim adresem co jeszcze bardziej mnie zdziwiło. Chciałam go zapytać gdzie mnie wywozi ale wolałam nie wydobywać z siebie dźwięku, ponieważ wtedy mogłabym zwymiotować.
___________________________________________________________________________
Rozdział już jest... po wielu problemach z nim udało się... na szczęście miałam kopie zapasowa tego bo oryginał, który już przedtem opublikowałam się usunął... teraz spokojnie mogę kończyć 3 <3 do zobaczenia misie ;3
Stanęłam w kolejce, jednak ochroniarz znalazł mnie w tłumie, a jako że mnie zna to pomachał do mnie, żebym weszła bez kolejki. Kiedy przechodziłam kolo tych wszystkich ludzi, którzy cały czas czekali czułam ich palący wzrok. Odwróciłam głowę w ich stronę i posłałam miły uśmiech, a w myślach wywróciłam oczami.
Będąc już kolo ochroniarza, przystanęłam i stanęłam na palcach, żeby pocałować go w policzek.
-Dzięki Mike.
-Do usług mała - otworzył mi drzwi i weszłam do środka."Uderzył" mnie zapach alkoholu, papierosów i spoconych ciał. Muzyka dudniła mi w uszach, pierwsze gdzie poszłam to bar. Usiadłam na stołku i zaczęłam szukać barmana wzrokiem.
Jednak mój wzrok spotkał się ze wzrokiem chłopaka, który się do mnie uśmiechnął.
Lekko speszona schowałam włosy za ucho i również się uśmiechnęłam. Zaśmiał się i zaczął iść w moim kierunku, oparł się rekami i o blat baru. Jak na zawołanie barman, którego szukałam pokazał się przed nami.
-Jak się nazywasz? - spojrzał na mnie a ja przygryzłam dolną wargę.
-Angelika.
-Poproszę bourbon z lodem, a dla tej pani martini. Ja jestem Patty.
-Milo mi cie poznać, jednak nie musiałeś mi nic zamawiać.
-Jednak chciałem więc nie masz nic do gadania - uformował usta w uśmiech pokazując przy tym rząd białych zębów. Dopiero teraz zwróciłam uwagę jak wygląda. Był wysokim blondynem z włosami lekko podniesionymi do góry, duże błękitne oczy, skórę miał dosyć jasna dzięki czemu czarny nostril idealnie kontrastował z jego karnacją. Lekki zarost oraz dwa czarne tunele w uszach. Ubrany był w czarna koszule z odpiętymi dwoma guziczkami dzięki, którym można było zobaczyć jego umięśnione ciało. No i czarne rurki z przetarciami na kolanach, a do tego czarne conversy. Odwróciłam od niego wzrok i przeniosłam go na barmana, który własnie podawał nam nasze zamówienie. Uśmiechnęłam się wdzięcznie i zamoczyłam delikatnie usta.
-Masz ładne oczy.
-Dziękuję twoje też nie najgorsze - zachichotałam, a on razem ze mną, piłam powoli swojego drinka patrząc na tłum tańczących ludzi.
-Zatańczysz? - spojrzałam na blondyna, który znowu się uśmiechał i kiwnęłam głową. Kiedy weszliśmy na parkiet jak na złość musieli puścić wolną piosenkę. Niechętnie założyłam mu ręce na barki, a on swoje umieścił na moich biodrach. Zaczęliśmy powoli kołysać się w rytm muzyki patrząc przy tym w swoje oczy.
-Dlaczego taka ładna dziewczyna jak ty jest tu sama? - przekrzywił głowę delikatnie w lewo.
-Ponieważ mój książę z bajki poszedł w inna stronę.
Spojrzał na mnie z uniesionymi wysoko brwiami i parsknął śmiechem na co ja tylko wzruszyłam ramionami - A ty? Dlaczego jesteś tu sam?
-Kto powiedział, że jestem tu sam?- poruszał sugestywnie brwiami - jestem tu z tobą, wiec nie do końca jestem tu sam.
-No, a na poważnie?
-Miałem ochotę się rozerwać - wyszczerzył się ponownie ukazując przy tym swoje białe zęby. Rozmawialiśmy jeszcze na rożne luźne tematy - Palisz?
-Yhym.... tylko nie praw mi morałów, że nie powinnam i w ogóle.
-Nieee! Czemu miałbym prawic ci morały na ten temat skoro sam pale?- wzruszyłam ramionami - W takim razie idziesz zapalić?
-Czemu by nie - przedarliśmy się przez tłum i wyszliśmy przed klub i blondyn podstawił mi paczkę papierosów przed nos. Wyjęłam jednego tak jak i on, odpalił najpierw mi dopiero potem sobie. Zaciągnęłam się używka i wypuściłam zaraz dym. Prowadziliśmy luźna rozmowę typu 'co lubisz robić' lub 'jaki jest twój ulubiony zespól'. Kiedy skończyliśmy palić wróciliśmy do klubu i poszliśmy po kolejnego drinka. Tym razem miałam jakiegoś kolorowego, który był bardzo słodki.
-Patty! Mówiłam ci że nie musisz mnie sponsorować! - zrobiłam minę zbitego pieska i zaśmiałam się.
-Wiem że nie muszę ale może chce?- spojrzał na mnie z góry co mnie troch zirytowało jak i rozśmieszyło ponieważ niebieskooki próbował zachować powagę - Dasz mi może swój numer?
Spojrzałam na swój napój zastanawiając się czy to dobry pomysł. Westchnęłam cicho, w końcu raz się żyje. Podał mi swój telefon a ja wpisałam numer, oddalam mu go i uśmiechnęłam się milo.
-Dzięki, teraz nie będziesz się mogła mnie pozbyć - mina mi zrzedła i musiał to zauważyć bo szybko dodał - Nie no spokojnie żartuje. Nie bierz tego do siebie nie jestem jakimś stalkerem.
Zaśmiałam się i pociągnęłam przez słomkę swój napój. Mój telefon zadzwonił wiec go wyjęłam i spojrzałam na wyświetlacz. Zmarszczyłam brwi widząc nieznajomy numer jednak zaraz zorientować się że to numer mojego towarzysza.
-Teraz jesteśmy na równi bo i ja i ty mamy swoje numery - posłał mi uroczy uśmieszek, który zaraz zmienił się na poważny. Zdziwiłam się lekko jednak nic nie powiedziałam - Ile tak właściwie masz lat?
-Kobiet się nie pyta o wiek.
-W takim razie ile liczysz sobie wiosen?
-Dwadzieścia trzy... a ty?
-Wystarczająco dużo by czuć się nie najmłodziej - mruknął urażony.
-Ej to nie fair. Ja musiałam ci powiedzieć ile mam lat! - fuknęłam zła.
-Dobra dobra!-uniósł ręce w geście rezygnacji.-Dwadzieścia cztery..
-Nie jesteś taki stary. Ja jestem tylko o rok młodsza, a dalej się czuje młodo - Blondyn tylko wzruszył ramionami.- Mowie serio.
-Jak tam se uważasz.
Zirytowana policzyłam do 10 i kontynuowałam nasza rozmowę.
Chłopak wypił resztkę swojego alkoholu i spojrzał na mnie dziwnie. Zmarszczyłam brwi nie wiedząc za bardzo o co mu chodzi.
-Chcesz jeszcze?-wskazał na moja już pusta szklankę, nie zdołałam mu odpowiedzieć, ponieważ zamawiał już następną kolejkę plus cztery kieliszki tequili. Barman postawił przed nami nasze zamówienie, a Patty postawił przede mną jeden kieliszek. Uniósł go do góry i czekał aż ja zrobię to samo, niechętnie zrobi lam to i stuknęliśmy się. Wypiłam cala zawartość i momentalnie się skrzywiłam kiedy paląca ciecz przelała się przez mój przełyk.
-Kurwa...- przeklęłam na tą bursztynowa ciecz i zaraz popiłam to swoim drinkiem.
-Przepijasz alkohol alkoholem? - pokręcił rozbawiony głową, na co tylko wzruszyłam ramionami.-Następna kolejka? Za drugim razem jest lepsze.
Wzruszyłam ramionami i po raz kolejny wzięliśmy kieliszki w rękę, po raz kolejny się zderzyliśmy
-Idziemy zatańczyć? -spróbowałam przekrzyczeć muzykę, która zrobiła się o wiele głośniejsza. Niebieskooki pokiwał głową i ruszyliśmy na parkiet gdzie było już dużo pijanych i spoconych ludzi. Zdarzyło się nawet że zobaczyłam parę która się tam prawie pieprzyła i gdyby nie cienka warstwa ubrań już by to robili. Momentalnie się skrzywiłam ale postanowiłam to zignorować. Przyetańczyliśmy około czterech piosenek kiedy postanowiliśmy skończyć nasze trunki. Usiedliśmy na krzesłach i dopiliśmy zawartość naszych szklanek.
-Idziesz zapalić? - Krzyknął mój towarzysz,energicznie pokiwałam głową i wyszliśmy.
Kiedy staliśmy przy klubie paląc już nasze papierosy, chłopak zaproponował spacer, na który oczywiście się zgodziłam. Opowiadał nie śmieszne żarty i suchary, a że ja jestem całkiem miłą osobą to udawałam że mnie one śmieszą.
-Wiesz...przypominasz mi byłą narzeczoną mojego przyjaciela -W ułamku sekundy mój wzrok był skierowany na niego zachęcając by mówił dalej - Tyle że ty nie jesteś taką suką jak ona.
-To znaczy? Co się stało? - starałam się by mój głos brzmiał w miarę naturalnie.
-No bo widzisz...Cody z tą laska był już kilka lat, jednak ona ciągle miała do niego pretensje aż w końcu nie wytrzymał i zerwał zaręczyny - śmiał się jak by to był najlepszy żart na świecie, a moje serce zakuło z żalu i bólu że mój były tak opowiadał tą historie swoim kolega - Jednak nie przejmuj się, ty zdecydowanie byłabyś w jego typie.
-Tak na pewno - uśmiechnęłam się słabo - Przepraszam ale muszę już wracać. Milo było poznać.
Zanim zdążył mi odpowiedzieć odwróciłam się na piecie i szybkim krokiem wróciłam do klubu. Kurwa, czemu kiedy staram się nie myśleć o tym idiocie i już prawie mi się to udaje to spotykam jego przyjaciela. Weszłam do budynku i udałam się do baru zamówiłam dwa kieliszki wódki które od razu wypiłam. Poczułam przyjemne szumienie w uszach przez co automatycznie się uśmiechnęłam. Wstałam z krzesła i udałam się na parkiet, zaczęłam tańczyć. Przetańczyłam może z dwie piosenki gorą trzy kiedy poczułam czyjeś ręce na biodrach. Nie zwracając uwagi na osobę za mną poruszałam się w rytm muzyki. Tyle że teraz bardziej ruszałam biodrami. Poczułam zimny oddech koło ucha przez co dostałam gęsiej skorki.
-Ładnie wyglądasz - szepnął dziwnie znajomy głos, odwróciłam się i zobaczyłam Andy'ego. Mimowolnie się uśmiechnęłam, zarzuciłam mu ręce za szyje co było trochę trudne przy moim metr siedemdziesiąt. Brunet na mój gest się zaśmiał i pokręcił głową - Co tutaj robisz?
-Nie widzisz? Aktualnie tańczę z takim jednym chłopakiem, powiem ci w tajemnicy, że mógł by być trochę niższy - droczyłam się z nim obserwując jego reakcje.
-Kurde... może pójdę do niego i go za to opierdole. Co ty na to? - zażartował.
-To zdecydowanie dobry pomysł. Ewentualnie może gdybym miała szpilki to było by mi łatwiej trzymać te ręce na jego ramionach - zrobiłam zmartwiona minę i oboje wybuchliśmy śmiechem - A ty? Co tu robisz?
Chłopak tylko wzruszył ramionami, powoli zaczynałam odczuwać skutki wypitego alkoholu.
-Nudziło mi się w domu. Pamiętasz jak musiałem odebrać telefon bo Jinxx zadzwonił? - pokiwałam twierdząco głową - Ten kretyn chciał żebym pomógł mu przygotować obiad dla jego nowej dziewczyny.
Zachichotałam na myśl o tym, że Andy stał ubrany w różowy fartuszek.
-Uważam, że to urocze z jego strony. Nie jedna dziewczyna chciałaby żeby jej chłopak tak się starał...- rozmarzyłam się.
-Andzia, już, już nie odpływaj za bardzo - posłał mi zadziorny uśmiech
-Wal się...- już chciałam odejść kiedy brunet złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie co skutkowało tym że wpadłam na jego klatkę piersiowa. Zirytowana spojrzałam do góry by zobaczyć jego twarz. Niebieskie oczy wpatrywały się we mnie, a na jego ustach formował się pokrzepiający uśmiech.
-No już nie obrażaj się złośnico - zażartował dalej skanując moją twarz, poczułam się niezręcznie wiec zaproponowałam, że będziemy tańczyć dalej na co chłopak się zgodził. Odwróciłam się do niego tyłem i zaczęłam poruszać ciałem. Wypity wcześniej alkohol dodał mi odwagi i bez skrepowania poruszałam biodrami pocierając przy tym pupą o jego krocze. Kiedy oboje nie mieliśmy już siły postanowiliśmy usiąść i pogadać.
-No no. Angelika świetnie tańczysz, gdzie się tego nauczyłaś? - zapytał posyłając mi swój zniewalający uśmiech.
-Nigdzie - zaśmiałam się - to tak samo z siebie wychodzi. W szczególności gdy więcej wypiję - ponownie się zaśmiałam .
-Muszę przyznać, że seksownie się poruszasz - uniósł jedną brew oraz jeden kącik ust do góry co powodowało iż na jego twarzy pojawił się kuszący uśmiech. Mimowolnie moje policzki stały się ciepłe to znaczy, że jestem właśnie czerwona jak burak. Dlaczego jego uśmiech tak na mnie działa?
Jeny co ja gadam.. Znam go zaledwie kilka dni a już myślę o nim jak o kimś kogo można upolować. Chociaż w sumie może to i dobrze? Tym sposobem mniej myślę o Carsonie.
-Halo księżniczko obudź się! - wymachiwał mi ręka przed twarzą aby ocucić mnie z moich myśli.
-Przepraszam zamyśliłam się, co powiesz na to abyśmy się czegoś napili? - zapytałam próbując odbiec od tematu tańca.
-A może tak wyjedziesz ze mną na papierosa? - zapytał wyciągając z taniej kieszeni paczkę Marlboro. Skinęłam głowa i oboje przedarliśmy się przez tłum tańczących ludzi.
Będąc na zewnątrz poczułam pewną ulgę. W środku było zdecydowanie zbyt duszno.
Gdy zobaczyłam jak Andy wyciąga papierosa wyjęłam też i swojego. Odpaliłam sobie i zaciągnęłam się aromatycznym smakiem nikotyny.
Poczułam na sobie wzrok Andy'ego, który bacznie mi się przepatruje.
-Nie wiedziałem, że palisz - och się chłoptaś zdziwił.
-A no palę przez tego idiotę... Ale nie będę teraz o nim myśleć. Wiesz goliłam dzisiaj nogi i nie wiem dlaczego ale mam bardzo podrażnioną skórę.. - na moje słowa Andy wybuchnął śmiechem. Po chwili dołączyłam do niego. Trzeba było jakoś rozładować atmosferę.
Xxx
Od tego śmiechu poczułam, że strasznie rozbolał mnie żołądek. Nie potrzebnie mieszałam tequile z kolorowym drinkiem.
-Dobrze się czujesz? - zapytał mój towarzysz, którym był Andy.
-Chyba taaakk.. To zaraz przejdzie - próbowałam się uśmiechnąć ale z tego wyszedł mi jedynie grymas.
-Widzę przecież, że nie zbyt dobrze się czujesz - powiedział poważnym głosem.
-Przestań zaraz dokończę fajkę i idę tańczyć - powiedziałam pewnie.
-Nie przesadzaj. Zamówić ci taksówkę?
-Nie zachowuj się jak moja matka albo starszy nadopiekuńczy brat - pociągnęłam ostatniego bucha fajki i wywaliłam peta przed siebie - idę do środka.
-O nie nie nie...ty nigdzie nie wracasz.. Zostań tu chwilę i poczekaj na mnie dobrze?
-Po co mam na ciebie czekać? - zapytałam łapiąc się za miejsce gdzie spoczywa mój żołądek.
-Proszę obiecuję, że zaraz wrócimy do środka ale poczekaj bo muszę zadzwonić.
-Em.. no dobra - usiadłam na schodach prowadzących do wnętrza klubu i czekałam na czarnowłosego. Siedziałam tak chyba z piętnaście minut zwijać się z bólu i powstrzymując odruch wymiotny. Ta zdecydowanie za dużo zmieszałam.
Gdy Andy wrócił usiadł obok mnie.
-Jak się czujesz? - zapytał chowając swój telefon do kieszeni spodni.
-Nie za dobrze - odparłam podnosząc się - ale myślę, że jak sobie jeszcze potańczę to mi przejdzie.
-O nie nie nie.. Wracaj! - poczułam mocny uścisk na nadgarstku, który mnie zatrzymał i przyciągnął do siebie. Zauważyłam, że nadjechała taksówka, od razy skapnęłam się o co tu chodzi i próbowałam wyrwać się z uścisku kolegi. Jednakże na marne ponieważ wziął mnie na ręce i na chama wsadził do taksówki, ku mojemu zdziwieniu wsiadł razem ze mną. Podał jakiś adres taksówkarzowi, który nie był moim adresem co jeszcze bardziej mnie zdziwiło. Chciałam go zapytać gdzie mnie wywozi ale wolałam nie wydobywać z siebie dźwięku, ponieważ wtedy mogłabym zwymiotować.
___________________________________________________________________________
Rozdział już jest... po wielu problemach z nim udało się... na szczęście miałam kopie zapasowa tego bo oryginał, który już przedtem opublikowałam się usunął... teraz spokojnie mogę kończyć 3 <3 do zobaczenia misie ;3

Zarąbiste 😍 Kiedy kolejny ?
OdpowiedzUsuń