Perspective Andy
Nasza podroż minęła w miarę szybko, rozmawialiśmy o jakiś błahostkach.
Kiedy w końcu byliśmy, pod blokiem Angeli, oboje patrzyliśmy przez chwile na siebie w milczeniu.
-To ja będę już iść. Dzięki za podwózkę - chwyciła za klamkę i już miała, wychodzić gdyby nie to, że chwyciłem ja za nadgarstek. Spojrzała zdziwiona, na swoja dłoń, a zaraz potem na mnie.
-Odprowadzę cie. Głupio by było, gdyby coś ci się stało, gdy ja bym sobie spokojnie wracał do domu - wzruszyłem ramionami, a ona chyba nie wiedząc za bardzo co mi odpowiedzieć, tylko kiwnęła głową. Wysiedliśmy i wolnym krokiem, ruszyliśmy pod jej klatkę. Wcisnąłem ręce do kieszeni moich czarnych spodni i patrzyłem na chodnik pod moimi stopami. Kiedy byliśmy pod drzwiami jej klatki brunetka zaczęła szukać kluczy. Rozbawiony jej widokiem pokręciłem głową, spojrzała na mnie wzrokiem mordercy i wróciła do szukania.
-Mogę na chwile? -wskazałem broda na jej torebkę, ta tylko prychnęła i podała mi saszetkę i zajrzałem do pierwszej kieszonki z lewej. Poczułem na palcach chłód kluczy i posłałem Angelice triumfalne spojrzenie. Chwyciłem klucze i odkluczyłem drzwi. Spojrzałem przez ramie na dziewczynę, która ma złożone ręce na piersiach i urażoną minę.
-Damy przodem - wskazałem ręką na drzwi i się uśmiechnąłem. Dziewczyna przeszła koło mnie i w miedzy czasie wyrwała mi torebkę z rąk. Rozbawiony ledwo powstrzymałem parskniecie śmiechem, wziąłem głęboki wdech i wyjąłem klucze z zamka. Dogoniłem brunetkę, która czekała na windę tupiąc.
-No weź się nie obrażaj o to, że nie mogłaś znaleźć tych kluczy - dźgnąłem ją w żebra, za co dostałem od niej w ramie.
-Nie dźgaj mnie! - pisnęła a ja już nie mogłem powstrzymać śmiechu. Złapałem się za brzuch i śmiałem się głośno. Angelika udawała, że mnie nie zna i odsunęła się. Kiedy winda w końcu przyjechała, ja dalej się śmiejąc a brunetka urażona, weszliśmy do środka. Nacisnęła 15 piętro, kiedy w końcu się opanowałem z łzami w oczach oparłem się o ścianę. Dopiero teraz zauważyłem że w tej windzie jest lusterko, a to tylko dla tego że moja towarzyszka poprawiała własnie włosy. Podszedłem do lusterka i spojrzałem na nią ,jak dokładnie układa te włosy. Szkoda by było, gdyby ktoś je zepsuł, jak gdyby nigdy nic podnoszę ręce do góry. Tylko przez przypadek zamiast, trafić na moje włosy trafiają na jej. Zaczynam je tarmosić a ona zaczyna piszczeć i się wyrywać. Jednak jestem silniejszy i chwytam ja, w pasie tak żeby nie mogła uciec.
Kiedy w końcu byliśmy, pod blokiem Angeli, oboje patrzyliśmy przez chwile na siebie w milczeniu.
-To ja będę już iść. Dzięki za podwózkę - chwyciła za klamkę i już miała, wychodzić gdyby nie to, że chwyciłem ja za nadgarstek. Spojrzała zdziwiona, na swoja dłoń, a zaraz potem na mnie.
-Odprowadzę cie. Głupio by było, gdyby coś ci się stało, gdy ja bym sobie spokojnie wracał do domu - wzruszyłem ramionami, a ona chyba nie wiedząc za bardzo co mi odpowiedzieć, tylko kiwnęła głową. Wysiedliśmy i wolnym krokiem, ruszyliśmy pod jej klatkę. Wcisnąłem ręce do kieszeni moich czarnych spodni i patrzyłem na chodnik pod moimi stopami. Kiedy byliśmy pod drzwiami jej klatki brunetka zaczęła szukać kluczy. Rozbawiony jej widokiem pokręciłem głową, spojrzała na mnie wzrokiem mordercy i wróciła do szukania.
-Mogę na chwile? -wskazałem broda na jej torebkę, ta tylko prychnęła i podała mi saszetkę i zajrzałem do pierwszej kieszonki z lewej. Poczułem na palcach chłód kluczy i posłałem Angelice triumfalne spojrzenie. Chwyciłem klucze i odkluczyłem drzwi. Spojrzałem przez ramie na dziewczynę, która ma złożone ręce na piersiach i urażoną minę.
-Damy przodem - wskazałem ręką na drzwi i się uśmiechnąłem. Dziewczyna przeszła koło mnie i w miedzy czasie wyrwała mi torebkę z rąk. Rozbawiony ledwo powstrzymałem parskniecie śmiechem, wziąłem głęboki wdech i wyjąłem klucze z zamka. Dogoniłem brunetkę, która czekała na windę tupiąc.
-No weź się nie obrażaj o to, że nie mogłaś znaleźć tych kluczy - dźgnąłem ją w żebra, za co dostałem od niej w ramie.
-Nie dźgaj mnie! - pisnęła a ja już nie mogłem powstrzymać śmiechu. Złapałem się za brzuch i śmiałem się głośno. Angelika udawała, że mnie nie zna i odsunęła się. Kiedy winda w końcu przyjechała, ja dalej się śmiejąc a brunetka urażona, weszliśmy do środka. Nacisnęła 15 piętro, kiedy w końcu się opanowałem z łzami w oczach oparłem się o ścianę. Dopiero teraz zauważyłem że w tej windzie jest lusterko, a to tylko dla tego że moja towarzyszka poprawiała własnie włosy. Podszedłem do lusterka i spojrzałem na nią ,jak dokładnie układa te włosy. Szkoda by było, gdyby ktoś je zepsuł, jak gdyby nigdy nic podnoszę ręce do góry. Tylko przez przypadek zamiast, trafić na moje włosy trafiają na jej. Zaczynam je tarmosić a ona zaczyna piszczeć i się wyrywać. Jednak jestem silniejszy i chwytam ja, w pasie tak żeby nie mogła uciec.
Kiedy już winda była na odpowiednim pietrze drzwi się rozsunęły. Po raz kolejny otworzyłem drzwi, Angela myślała że może mi uciec jednak bylem szybszy. Kiedy uciekała do salonu złapałem ją w pasie i podniosłem. Ta mała gnida, jednak kopnęła mnie w udo przez co straciłem, równowagę i upadłem na tyłek, a że miałem ją na rękach upadła na mnie. Zaczęliśmy się śmiać, aż nagle, zapaliła się lampka, która stała koło kanapy. Na środku sofy siedział chłopak z czarnymi włosami z typową emo grzywką. Brodę miał opartą na rekach jednak zaraz zmienił pozę. Założył ręce na oparciu i założył nogę na nogę.
-O której to się wraca ,do domu młoda damo? - zaczął niskim głosem, jednak nie poświęciłem mu zbyt dużo czasu, bo przeniosłem wzrok na dziewczynę, która siedziała mi na kolanach i zwijała się ze śmiechu.
-Zamknij się cwelu, co ty tu w ogóle robisz? - podniosła się i otrzepała spodnie.
-O której to się wraca ,do domu młoda damo? - zaczął niskim głosem, jednak nie poświęciłem mu zbyt dużo czasu, bo przeniosłem wzrok na dziewczynę, która siedziała mi na kolanach i zwijała się ze śmiechu.
-Zamknij się cwelu, co ty tu w ogóle robisz? - podniosła się i otrzepała spodnie.
Szkoda tylko, że to ja upadłem na ziemie a nie ona, jednak nic nie powiedzialem. Odwróciła się do mnie i podała mi rękę żebym wstał. Bez słowa, przyjąłem jej pomoc i wstałem.
-Jak to co? Czekam na ciebie już...- wyjął telefon i sprawdził godzinę - cztery godziny i dwadzieścia siedem minut.
-Nie moja wina, że nie masz własnego życia. Ja nie wiem jak Alex z tobą wytrzymuje....- nastała cisza i brunetka przypomniała sobie o moim istnieniu - Andy to mój przyjaciel Johnnie, Johnnie to jest Andy... mój chłopak.
Moje oczy zrobiły się pewnie wielkie. Myślałem, że udajemy tylko przed Cody'm, a tu okazuje się, że jednak nie...chłopak podniósł się i wyszczerzył zęby w uśmiechu.
-Milo mi cie poznać. W końcu masz chłopaka! - ostatnie słowa powiedział bardziej do niej niż do mnie.
-Mi ciebie też miło poznać - uśmiechnąłem się, moim wybawca okazał się mój telefon - przepraszam ale muszę odebrać.
Odwróciłem się na pięcie i wyszedłem z pomieszczenia. Wyjęłam telefon i odebrałem.
-Halo?
-Andy? - po głosie mogłem rozpoznać Ash'a.
-No a kto inny? - wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
-No nie wiem... na przykład Annabel.
-Kim do kurwy nędzy jest Annabel?- zmarszczyłem brwi próbując przypomnieć sobie jakąś laskę o tym imieniu.
-No ta o której opowiadałeś że spotkałeś itp...
-Mówisz o Angelice? - on zdecydowanie nie ma pamięci do imion.
-Chyba tak nie pamiętam... no ale mniejsza. Bo jest sprawa.
-Co się dzieje?
-No bo idziemy razem do klubu. No wiesz ja, CC, Jeremy, Jake i Ronnie. Zastanawiamy się czy idziesz z nami.
W sumie czemu nie? Chętnie bym się czegoś napił.
-Dobra, to gdzie i o której?- Purdy podał mi adres i powiedział ze spotkamy ,się na miejscu. Rozłączyłem się i schowałem telefon, do kieszeni, już miałem wchodzić gdyby nie to, że ta dwójka o czymś rozmawiała. Jednak nawet nie o czymś, jak o mnie samym. Stanąłem koło drzwi i słuchałem.
-To nie za szybko? - spytał chłopak.
-Nie, nie za szybko. Minęło już 6 miesięcy, jestem gotowa na nowy związek. Po za tym Andy jest miły, zabawny a także potrafi, się mną zaopiekować - czułem jak moje ego, dzięki niej rośnie.
-Lika, uwierz mi nie mówię, że nie. Jednak obawiam się ,czy nie powinnaś dłużej poczekać aż zaczniecie ,ze sobą chodzić - mimo że nie jesteśmy para na prawdę to poczułem się dotknięty. Postanowiłem zainterweniować i wszedłem do środka.
-Kochanie, przepraszam ale Ashley ma jakiś problem i prosił mnie żebym do niego przyjechał.-Uśmiechnąłem się słabo, patrząc na Andzie.
-No rozumiem, jedz do niego - dziewczyna posłała mi szczery uśmiech, który zaraz odwzajemniłem. Nie wiedziałem co dalej zrobić. Podejść i ja pocałować,czy tylko powiedzieć pa. Ostatecznie zdecydowałem, że do niej podejdę i ją pocałuje przynajmniej będzie to wyglądać bardziej wiarygodnie.
-Do zobaczenia kochanie - pokonałem dzieląca nas odległość dwoma krokami i złożyłem na jej ustach całusa - milo było cie poznać Johnnie.
Po tych słowach opuściłem mieszkanie i udałem się do windy. Wcisnąłem guzik dzięki, któremu zaraz pojawi się winda i zacząłem wpatrywać się w swoje buty.
Kiedy winda przyjechała wszedłem do środka i nacisnąłem guzik parteru. Spojrzałem na swoje odbicie i przeczesałem palcami włosy. Nie wyróżniam się jakoś wyglądem od innych mężczyzn. Jestem wysoki, mam włosy pofarbowane na czarno. Tak, farbuje włosy no ale mniejsza... mam niebieskie oczy, widoczne kości policzkowe, kolczyk w nosie. Dobra, może nie każdy facet, ma nostrila ale na to nie musimy zwracać uwagi. Jedyne co mnie wyróżnia to duża ilość tatuaży. Przekrzywiłem głowę i patrzyłem na swoje ubranie. Czarna skórzana kurtka, która teraz była rozpięta, tego samego koloru koszulka i teraz się zdziwicie! Czarne spodnie! Czyli krótko mówiąc mam na sobie od cholery i trochę kolorów. Kiedy winda w końcu zjechał na dół wysiadłem i udałem się do swojego auta. Otworzyłem go z pilota i wsiadłem do środka. Wsadziłem kluczyk do stacyjki i odpaliłem auto uprzednio zapinając pasy.
-Jak to co? Czekam na ciebie już...- wyjął telefon i sprawdził godzinę - cztery godziny i dwadzieścia siedem minut.
-Nie moja wina, że nie masz własnego życia. Ja nie wiem jak Alex z tobą wytrzymuje....- nastała cisza i brunetka przypomniała sobie o moim istnieniu - Andy to mój przyjaciel Johnnie, Johnnie to jest Andy... mój chłopak.
Moje oczy zrobiły się pewnie wielkie. Myślałem, że udajemy tylko przed Cody'm, a tu okazuje się, że jednak nie...chłopak podniósł się i wyszczerzył zęby w uśmiechu.
-Milo mi cie poznać. W końcu masz chłopaka! - ostatnie słowa powiedział bardziej do niej niż do mnie.
-Mi ciebie też miło poznać - uśmiechnąłem się, moim wybawca okazał się mój telefon - przepraszam ale muszę odebrać.
Odwróciłem się na pięcie i wyszedłem z pomieszczenia. Wyjęłam telefon i odebrałem.
-Halo?
-Andy? - po głosie mogłem rozpoznać Ash'a.
-No a kto inny? - wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
-No nie wiem... na przykład Annabel.
-Kim do kurwy nędzy jest Annabel?- zmarszczyłem brwi próbując przypomnieć sobie jakąś laskę o tym imieniu.
-No ta o której opowiadałeś że spotkałeś itp...
-Mówisz o Angelice? - on zdecydowanie nie ma pamięci do imion.
-Chyba tak nie pamiętam... no ale mniejsza. Bo jest sprawa.
-Co się dzieje?
-No bo idziemy razem do klubu. No wiesz ja, CC, Jeremy, Jake i Ronnie. Zastanawiamy się czy idziesz z nami.
W sumie czemu nie? Chętnie bym się czegoś napił.
-Dobra, to gdzie i o której?- Purdy podał mi adres i powiedział ze spotkamy ,się na miejscu. Rozłączyłem się i schowałem telefon, do kieszeni, już miałem wchodzić gdyby nie to, że ta dwójka o czymś rozmawiała. Jednak nawet nie o czymś, jak o mnie samym. Stanąłem koło drzwi i słuchałem.
-To nie za szybko? - spytał chłopak.
-Nie, nie za szybko. Minęło już 6 miesięcy, jestem gotowa na nowy związek. Po za tym Andy jest miły, zabawny a także potrafi, się mną zaopiekować - czułem jak moje ego, dzięki niej rośnie.
-Lika, uwierz mi nie mówię, że nie. Jednak obawiam się ,czy nie powinnaś dłużej poczekać aż zaczniecie ,ze sobą chodzić - mimo że nie jesteśmy para na prawdę to poczułem się dotknięty. Postanowiłem zainterweniować i wszedłem do środka.
-Kochanie, przepraszam ale Ashley ma jakiś problem i prosił mnie żebym do niego przyjechał.-Uśmiechnąłem się słabo, patrząc na Andzie.
-No rozumiem, jedz do niego - dziewczyna posłała mi szczery uśmiech, który zaraz odwzajemniłem. Nie wiedziałem co dalej zrobić. Podejść i ja pocałować,czy tylko powiedzieć pa. Ostatecznie zdecydowałem, że do niej podejdę i ją pocałuje przynajmniej będzie to wyglądać bardziej wiarygodnie.
-Do zobaczenia kochanie - pokonałem dzieląca nas odległość dwoma krokami i złożyłem na jej ustach całusa - milo było cie poznać Johnnie.
Po tych słowach opuściłem mieszkanie i udałem się do windy. Wcisnąłem guzik dzięki, któremu zaraz pojawi się winda i zacząłem wpatrywać się w swoje buty.
Kiedy winda przyjechała wszedłem do środka i nacisnąłem guzik parteru. Spojrzałem na swoje odbicie i przeczesałem palcami włosy. Nie wyróżniam się jakoś wyglądem od innych mężczyzn. Jestem wysoki, mam włosy pofarbowane na czarno. Tak, farbuje włosy no ale mniejsza... mam niebieskie oczy, widoczne kości policzkowe, kolczyk w nosie. Dobra, może nie każdy facet, ma nostrila ale na to nie musimy zwracać uwagi. Jedyne co mnie wyróżnia to duża ilość tatuaży. Przekrzywiłem głowę i patrzyłem na swoje ubranie. Czarna skórzana kurtka, która teraz była rozpięta, tego samego koloru koszulka i teraz się zdziwicie! Czarne spodnie! Czyli krótko mówiąc mam na sobie od cholery i trochę kolorów. Kiedy winda w końcu zjechał na dół wysiadłem i udałem się do swojego auta. Otworzyłem go z pilota i wsiadłem do środka. Wsadziłem kluczyk do stacyjki i odpaliłem auto uprzednio zapinając pasy.
XXX
Kiedy bylem już na miejscu wysiadłem z samochodu i ruszyłem ku klubowi. Przed wejściem czekali na mnie chłopcy, podbiegłem truchtem do nich i się przywitałem.
-To co? Wchodzimy? - spytałem ,szczerząc zęby w uśmiechu. Wszyscy pokiwali głowami i weszliśmy do zatłoczonego klubu. Zapach alkoholu i spoconych ciał zaatakował moje nozdrza.
-Andy, zarezerwowaliśmy loże - zwrócił się do mnie Jake na co tylko kiwnąłem głową, kierowaliśmy się ku schodom prowadzących na piętro. Kiedy już tam byliśmy, zajęliśmy miejsca. Siedziałem pomiędzy CC'm i Ronnie'm. Zaraz podeszła do nas skąpo ubrana kelnerka, która spytała się co chcemy. Wspólnie zdecydowaliśmy się na wódkę i jakieś soki. Muzyka głośno dudniła mi uszach jednak mimo to dalej kontynuowałem rozmowę z przyjaciółmi na temat kelnerki która przed chwila zebrała nasze zamówienie.
-Kto się założy, że wyrucham ją w ciągu dwóch godzin? - spytał Ash posyłając nam pewien siebie uśmiech.
-Co mi tam, wchodzę w to - Jeremy rzucił na stół dwadzieścia dolarów.
-Niech ci będzie - Radke wyjął portfel i znalazł w nim sto dolarów. Poszedł za przykładem Fergusona i rzucił pieniędzmi na stół.
Uśmiechnięty basista sam dorzucił pięćdziesiąt dolarów. Po jakichś 10 minutach przyszła ta sama kelnerka z taca na rekach i naszym zamówieniem.
-Jak ci na imię? - spytał blondynki z dużymi piersiami. Widać było, że nie grzeszy rozumem jednak nic nie mówiliśmy tylko patrzyliśmy jak dziewczyna zakręca sobie włosy wokoło palca.
-Kate, a ty?
-Ashley, może usiądziesz z nami? - oparł się ręką o stolik i spojrzał jej w oczy.
-No nie wiem... nie powinnam...- jej policzki się zaróżowiły a ja miałem ochotę ja wyjebać jak najdalej stad.
-Nie daj się prosić - oparła rękę o stolik a Purdy to wykorzystał i położył swoja dłoń na jej.
-Za dwadzieścia minut mam przerwę... wtedy przyjdę - przygryzła wargę, miała niepewna minę a ja tylko przewróciłem oczami.
-Będę czekać - chłopak uśmiechnął się figlarnie, Kate odeszła kręcąc mocno biodrami. Kiedy była w bezpiecznej odległości oparłem się rekami o stolik.
-Serio? Ona jest pustą blondynka, stary stać cie na więcej - mój przyjaciel wzruszył ramionami i wziął butelkę do rąk. Odkręcił ja i nalał nam bezbarwna ciecz do kieliszków. Sam nalałem sobie soku i wziąłem kieliszek do ręki.
-Za dobry seks, żeby nigdy nie był monotonny! - stuknęliśmy się kieliszkami i wypiliśmy, paląca ciecz przelała się przez mój przełyk co spowodowało lekki grymas na mojej twarzy .Jednak Zaraz przepiłem to sokiem jabłkowym.
Wypiliśmy jeszcze trzy kolejki i poszedłem tańczyć, podszedłem do jakiejś brunetki z niebieskimi końcówkami. Położyłem jej dłonie na biodrach, a ta zaczęła kręcić pupa. Przetańczyliśmy może jeszcze cztery piosenki, a w miedzy czasie dowiedziałem się że ma na imię Juliet.
XXX
Wyszedłem z kabiny i dopiąłem pasek u spodni. Zaraz za mną wyszła Juliet poprawiając swoją sukienkę. Dziewczyna dala mi swój numer telefonu i wyszła. Ja natomiast Podszedłem do umywalki i umyłem ręce. Wyszedłem z łazienki i skierowałem się do naszej loży, kiedy już tam byłem zauważyłem ze tylko Ashley, Ronnie i ta blondynka tam siedzą. Usiadłem koło Radke i szturchnąłem go w ramie chcąc wiedzieć jak daleko zaszli. Nachylił się do mnie i szepnął do ucha:
-Na razie tylko się całowali i on ją maca po tyłku - pokiwałem głową na znak że rozumiem. Basista coś jej szepnął do ucha po czym oboje wstali. Skierowali się ku łazience, brunet położył jej rękę na pupie, druga natomiast udawał że się drapie jednak kiedy ona nie widziała pokazał nam środkowy palec. Zaśmiałem się cicho i pokręciłem głową, wyczułem na sobie czyjeś intensywnie spojrzenie. Nawet nie czyjeś co Ronnie'go. Odwróciłem się w jego stronę i podniosłem pytająco brwi.
-A ty kochasiu gdzie się podziewałeś?- spytał z głupia mina.
-Zwiedziłem łazienki w klubie.
-Ładna chociaż była?
-Całkiem spoko - wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
-Ej.... a ty czasem nie jesteś z ta cała Angelika?
Zapadła chwila ciszy gdzie nie wiedziałem co odpowiedzieć. Niby jesteśmy razem ale to tylko na niby wiec chyba mogę się ruchać...
-Niby tak, jednak to miało być na niby. Wiec chyba mogę się ruchać co nie? - spojrzał na mnie z nieokreślona mina.
-Powiem Ci, że nie wiem... bo jak by na to nie patrzeć to jesteście niby "para"... wiec to chyba nie fair z twojej strony...- podrapał się po głowie i spojrzał na mnie - Idziemy po jakieś drinki ?
Spojrzałem na przyjaciela i pokiwałem głową. Wstaliśmy i skierowaliśmy się do baru. Jednak zatrzymaliśmy się przy schodach żeby zobaczyć co się dzieje. Pomimo głośnej muzyki można było usłyszeć krzyki. Skierowaliśmy tam nasze wzroku i serce momentalnie mi zamarło. W środku tej awantury uczestniczył Ashley. W tej samej sekundzie spojrzeliśmy się na siebie z Radke. Szybko zeszliśmy na dół i podeszliśmy do zbierające się grupy ludzi przy tej awanturze. Przedarliśmy się do środka i spojrzeliśmy o co chodzi. Oczywiście o ta jebana blondynę.
-Hej hej! Panowie spokojnie - zaczął Ronnie, jednak na tego gościa zadziałało to jak płachta na byka - chyba kurwa powiedziałem spokojnie. Głuchy jesteś? !
Wysoki szatyn z dłuższymi włosami spojrzał na nas.
-To kurwa może wytłumacz temu idiocie że ona musi teraz pracować a nie pieprzyc się w kiblu !-wskazał ręką na dziewczynę, oboje spojrzeliśmy na dziewczynę.
-Okey, przepraszam w imieniu kolegi - zerknąłem na Ashley'a i położyłem mu rękę na ramieniu żeby dać mu do zrozumienia że mamy się wycofać. Jednak ten dalej patrzył zawzięcie na właściciela klubu. Spojrzałem porozumiewawczo na Ronnie'go a ten tylko kiwnął prawie niezauważalnie głową i złapał Purdy'ego. Uśmiechnęliśmy się przepraszająco i zawlekliśmy przyjaciela do stolika zanim wywołał by jakaś awantura lub bójkę.
-Co się tam do cholery stało? - syknął wokalista Falling in reverse.
-Nic, miałem już iść z nią do kibla, jednak przed nami pojawił się ten facet. Powiedziałem, że ma się przesunąć jednak tamten tylko zaczął się coś tam drzeć, a ja nie pozwolę żeby ktoś darł się na mnie za nic. No a potem przyszliście wy i zniszczyliście cały zakład, który prawie wygrałam - założył ręce na piersi i dokładnie się nam przyglądał.
-Daj spokój z tym głupim zakładem - Ronnie poklepał go po plecach i rzucił ten hajs z zakładu w jego stronę. Basista spojrzał zdziwiony na naszego przyjaciela jednak tamten tylko wzruszył ramionami. Wyjąłem telefon żeby sprawdzić godzinę. 3:48 wow ...
-Ej chłopcy, będę się zbierał. - podniosłem się i wsadziłem rękę do tylnej kieszeni i wyjąłem portfel.-Żeby nie było, że się nie dołożyłem.
Rzuciłem 30 dolarów na stół i wyszedłem. Kiedy byłem już przy wyjściu zadzwoniłem po taksówkę. Muszę pamiętać żeby jutro po niego wrócić. Mówiąc to patrzyłem na swój samochód.
-------------------------
Cześć wszystkim!☆
W końcu jest długo wyczekiwany rozdział! Co sadzicie o Johnnie'm i jego relacji z Angelika? Podobał się Wam wypad, chłopaków do baru? W końcu zrobiłam perspektywę Andy'ego :D Komentarze miło widziane :3
Do następnego!♡
-To co? Wchodzimy? - spytałem ,szczerząc zęby w uśmiechu. Wszyscy pokiwali głowami i weszliśmy do zatłoczonego klubu. Zapach alkoholu i spoconych ciał zaatakował moje nozdrza.
-Andy, zarezerwowaliśmy loże - zwrócił się do mnie Jake na co tylko kiwnąłem głową, kierowaliśmy się ku schodom prowadzących na piętro. Kiedy już tam byliśmy, zajęliśmy miejsca. Siedziałem pomiędzy CC'm i Ronnie'm. Zaraz podeszła do nas skąpo ubrana kelnerka, która spytała się co chcemy. Wspólnie zdecydowaliśmy się na wódkę i jakieś soki. Muzyka głośno dudniła mi uszach jednak mimo to dalej kontynuowałem rozmowę z przyjaciółmi na temat kelnerki która przed chwila zebrała nasze zamówienie.
-Kto się założy, że wyrucham ją w ciągu dwóch godzin? - spytał Ash posyłając nam pewien siebie uśmiech.
-Co mi tam, wchodzę w to - Jeremy rzucił na stół dwadzieścia dolarów.
-Niech ci będzie - Radke wyjął portfel i znalazł w nim sto dolarów. Poszedł za przykładem Fergusona i rzucił pieniędzmi na stół.
Uśmiechnięty basista sam dorzucił pięćdziesiąt dolarów. Po jakichś 10 minutach przyszła ta sama kelnerka z taca na rekach i naszym zamówieniem.
-Jak ci na imię? - spytał blondynki z dużymi piersiami. Widać było, że nie grzeszy rozumem jednak nic nie mówiliśmy tylko patrzyliśmy jak dziewczyna zakręca sobie włosy wokoło palca.
-Kate, a ty?
-Ashley, może usiądziesz z nami? - oparł się ręką o stolik i spojrzał jej w oczy.
-No nie wiem... nie powinnam...- jej policzki się zaróżowiły a ja miałem ochotę ja wyjebać jak najdalej stad.
-Nie daj się prosić - oparła rękę o stolik a Purdy to wykorzystał i położył swoja dłoń na jej.
-Za dwadzieścia minut mam przerwę... wtedy przyjdę - przygryzła wargę, miała niepewna minę a ja tylko przewróciłem oczami.
-Będę czekać - chłopak uśmiechnął się figlarnie, Kate odeszła kręcąc mocno biodrami. Kiedy była w bezpiecznej odległości oparłem się rekami o stolik.
-Serio? Ona jest pustą blondynka, stary stać cie na więcej - mój przyjaciel wzruszył ramionami i wziął butelkę do rąk. Odkręcił ja i nalał nam bezbarwna ciecz do kieliszków. Sam nalałem sobie soku i wziąłem kieliszek do ręki.
-Za dobry seks, żeby nigdy nie był monotonny! - stuknęliśmy się kieliszkami i wypiliśmy, paląca ciecz przelała się przez mój przełyk co spowodowało lekki grymas na mojej twarzy .Jednak Zaraz przepiłem to sokiem jabłkowym.
Wypiliśmy jeszcze trzy kolejki i poszedłem tańczyć, podszedłem do jakiejś brunetki z niebieskimi końcówkami. Położyłem jej dłonie na biodrach, a ta zaczęła kręcić pupa. Przetańczyliśmy może jeszcze cztery piosenki, a w miedzy czasie dowiedziałem się że ma na imię Juliet.
XXX
Wyszedłem z kabiny i dopiąłem pasek u spodni. Zaraz za mną wyszła Juliet poprawiając swoją sukienkę. Dziewczyna dala mi swój numer telefonu i wyszła. Ja natomiast Podszedłem do umywalki i umyłem ręce. Wyszedłem z łazienki i skierowałem się do naszej loży, kiedy już tam byłem zauważyłem ze tylko Ashley, Ronnie i ta blondynka tam siedzą. Usiadłem koło Radke i szturchnąłem go w ramie chcąc wiedzieć jak daleko zaszli. Nachylił się do mnie i szepnął do ucha:
-Na razie tylko się całowali i on ją maca po tyłku - pokiwałem głową na znak że rozumiem. Basista coś jej szepnął do ucha po czym oboje wstali. Skierowali się ku łazience, brunet położył jej rękę na pupie, druga natomiast udawał że się drapie jednak kiedy ona nie widziała pokazał nam środkowy palec. Zaśmiałem się cicho i pokręciłem głową, wyczułem na sobie czyjeś intensywnie spojrzenie. Nawet nie czyjeś co Ronnie'go. Odwróciłem się w jego stronę i podniosłem pytająco brwi.
-A ty kochasiu gdzie się podziewałeś?- spytał z głupia mina.
-Zwiedziłem łazienki w klubie.
-Ładna chociaż była?
-Całkiem spoko - wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.
-Ej.... a ty czasem nie jesteś z ta cała Angelika?
Zapadła chwila ciszy gdzie nie wiedziałem co odpowiedzieć. Niby jesteśmy razem ale to tylko na niby wiec chyba mogę się ruchać...
-Niby tak, jednak to miało być na niby. Wiec chyba mogę się ruchać co nie? - spojrzał na mnie z nieokreślona mina.
-Powiem Ci, że nie wiem... bo jak by na to nie patrzeć to jesteście niby "para"... wiec to chyba nie fair z twojej strony...- podrapał się po głowie i spojrzał na mnie - Idziemy po jakieś drinki ?
Spojrzałem na przyjaciela i pokiwałem głową. Wstaliśmy i skierowaliśmy się do baru. Jednak zatrzymaliśmy się przy schodach żeby zobaczyć co się dzieje. Pomimo głośnej muzyki można było usłyszeć krzyki. Skierowaliśmy tam nasze wzroku i serce momentalnie mi zamarło. W środku tej awantury uczestniczył Ashley. W tej samej sekundzie spojrzeliśmy się na siebie z Radke. Szybko zeszliśmy na dół i podeszliśmy do zbierające się grupy ludzi przy tej awanturze. Przedarliśmy się do środka i spojrzeliśmy o co chodzi. Oczywiście o ta jebana blondynę.
-Hej hej! Panowie spokojnie - zaczął Ronnie, jednak na tego gościa zadziałało to jak płachta na byka - chyba kurwa powiedziałem spokojnie. Głuchy jesteś? !
Wysoki szatyn z dłuższymi włosami spojrzał na nas.
-To kurwa może wytłumacz temu idiocie że ona musi teraz pracować a nie pieprzyc się w kiblu !-wskazał ręką na dziewczynę, oboje spojrzeliśmy na dziewczynę.
-Okey, przepraszam w imieniu kolegi - zerknąłem na Ashley'a i położyłem mu rękę na ramieniu żeby dać mu do zrozumienia że mamy się wycofać. Jednak ten dalej patrzył zawzięcie na właściciela klubu. Spojrzałem porozumiewawczo na Ronnie'go a ten tylko kiwnął prawie niezauważalnie głową i złapał Purdy'ego. Uśmiechnęliśmy się przepraszająco i zawlekliśmy przyjaciela do stolika zanim wywołał by jakaś awantura lub bójkę.
-Co się tam do cholery stało? - syknął wokalista Falling in reverse.
-Nic, miałem już iść z nią do kibla, jednak przed nami pojawił się ten facet. Powiedziałem, że ma się przesunąć jednak tamten tylko zaczął się coś tam drzeć, a ja nie pozwolę żeby ktoś darł się na mnie za nic. No a potem przyszliście wy i zniszczyliście cały zakład, który prawie wygrałam - założył ręce na piersi i dokładnie się nam przyglądał.
-Daj spokój z tym głupim zakładem - Ronnie poklepał go po plecach i rzucił ten hajs z zakładu w jego stronę. Basista spojrzał zdziwiony na naszego przyjaciela jednak tamten tylko wzruszył ramionami. Wyjąłem telefon żeby sprawdzić godzinę. 3:48 wow ...
-Ej chłopcy, będę się zbierał. - podniosłem się i wsadziłem rękę do tylnej kieszeni i wyjąłem portfel.-Żeby nie było, że się nie dołożyłem.
Rzuciłem 30 dolarów na stół i wyszedłem. Kiedy byłem już przy wyjściu zadzwoniłem po taksówkę. Muszę pamiętać żeby jutro po niego wrócić. Mówiąc to patrzyłem na swój samochód.
-------------------------
Cześć wszystkim!☆
W końcu jest długo wyczekiwany rozdział! Co sadzicie o Johnnie'm i jego relacji z Angelika? Podobał się Wam wypad, chłopaków do baru? W końcu zrobiłam perspektywę Andy'ego :D Komentarze miło widziane :3
Do następnego!♡

No nareszcie dodałam rozdział !!!!
OdpowiedzUsuńMusiałam ci długo truć tyłek , ale opłacało sie , bo rozdział jest megaśny <3
Czekam na następny :*
No no no! Nadrobiłam bloga jak też obiecałam hahaha xD Także tego nie pozostaje mi nic jak dać bardzo oryginalnego koma :") Wciągnęłam się w tą SUPER UPER HIPER historię co wiąże się z tym, że czekam na kolejny rozdział. Mam nadzieję, że pojawi się on w miarę szybko :") ♥ Pozdeeerki ^^ ~AmciaPitts B)
OdpowiedzUsuń