3 dni później
Perspective Angelika
Perspective Angelika
Obudziłam się dzisiaj wyjątkowo wcześnie jak na mnie. No bo proszę 9:30 to jak na mnie mega wcześnie. Podniosłam się z łóżka i poprawiłam swojego koka. Poszłam do lodówki i wyjęłam sok marchewkowy. Postawiłam go na blacie i wyjęłam rogalika maślanego. Usiadłam na nim i odkręciłam zakrętkę z butelki. Wzięłam solidny gryz pieczywa i popiłam go sokiem. Zaskoczyłam na ziemię i podeszłam do głośników. Włączyłam MTV Rock i zaczęłam tańczyć. Skończyłam jeść swoje śniadanie,trzymając butelkę poszłam do salonu usiadłam na ziemi , oparłam się o kanapę. Zaczęłam "skakać" po kanałach, w końcu westchnęłam cichutko i zostawiłam na jakiejś komedii romantycznej. W ciągu dziesięciu minut oglądania wytknęłam wszystkim bohaterką ich wady i przełączyłam. Przypomniałam sobie jak Cody zawsze mi wytykał to ze nie można ze mną nic obejrzeć chyba że sama wybiorę film. Pokręciłam głową tak żeby pozbyć się tych myśli. Przełączyłam w końcu na powtórkę X-Factor, w między czasie wzięłam telefon do ręki i zaczęłam, przeglądać moja skrzynkę internetową. Nic nowego, kilka reklam, trochę wiadomości dotyczących kilku zbliżających się wydarzeń, typu koncerty i to w sumie wszystko. Oparłam głowę na siedzisku, kanapy i wyrzuciłam ręce do góry. Postanowiłam się w końcu ubrać, więc w tym celu poszłam do swojego pokoju. Otworzyłam szafę i usiadłam na ziemi. Zaczęłam ilustrować, to co znajdowało się w środku. W końcu, zdecydowałam się na luźny sweter w czarno-białe paski, opadający z jednego ramienia i czarne jeansy z dziurami na kolanach. Przebrałam się szybko i poszłam do łazienki się pomalować. Po 15 minutach stania przed lustrem, stwierdziłam ze wyglądam znośnie i mogę się tak pokazać innym. Kiedy w końcu wyszłam z toalety, usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Pobiegłam do salonu i zgarnęłam, urządzenie z kanapy.
Spojrzałam na wyświetlacz, na którym pojawiło się imię Sam, zmarszczyłam brwi ale odebrałam.
-Halo? -mój głos zabrzmiał, dziwnie poważnie.
-Angelika? Hej tu Sam.-No co Ty kurwa nie powiesz, jednak nie powiedziałam tego na głos.
-Hej, co tam?
-Hm... w sumie to nic ciekawego. Cały czas się uczę. -zmarszczyłam brwi.
-Na co się uczysz? - razem z Samotną chodzimy razem na studia architektury wewnętrznej.
-No zapomniałaś już ze jutro Pan Cullen, zapowiedział nam kolokwium z historii sztuki?-Cholera, cholera, cholera...-Nie... nie mów ze znowu, zapomniałaś.Andzia!
-Cholera...-przeczesałam palcami włosy i spojrzałam przez okno.-O której?
-12:30, kiedy ty w końcu nauczysz, się ze nie możesz zapominać? -W jej glosie można, było wyczuć nutę po wątpienia.
Nic nie odpowiedziałam, co było dla niej jasną odpowiedzią. -Eh... nie zabieram ci już czasu. Idź się uczyć.
-Dziękuję Sam, że mi przypomniałaś... serio... zapomniałam.
-Wiem... nie ma za co. Zrobisz mi przyjemność, jak napiszesz przynajmniej na cztery.-Obie się zaśmiałyśmy.
-Dobra... w takim razie do jutra.- Nie czekając na odpowiedz, rozłączyłam się.-Zajebiście kurwa.
Rzuciłam telefon na kanapę i przejechałam, palcami po twarzy. Wkurzona, poszłam po zeszyty i stary podręcznik. Kiedy już to wszystko, trzymałam w rękach wróciłam do dużego pokoju i wyłożyłam na stoliku do kawy. Sama poszłam, sobie zaparzyć dzbanek tego napoju. Kiedy wszystko było, już gotowe wzięłam, jeszcze swój ulubiony kubek z Hello Kitty. Postawiłam wszystko na stoliku a sama, usiadłam na ziemi i zaczęłam po kolei czytać.
XXX
Kiedy skończyłam czytać o architekturze rzymskiej dostałam esemesa. Wzięłam telefon do ręki i napiłam się łyka z drugiego już kubka kawy. Otworzyłam wiadomość od Andy'ego.
Spojrzałam na wyświetlacz, na którym pojawiło się imię Sam, zmarszczyłam brwi ale odebrałam.
-Halo? -mój głos zabrzmiał, dziwnie poważnie.
-Angelika? Hej tu Sam.-No co Ty kurwa nie powiesz, jednak nie powiedziałam tego na głos.
-Hej, co tam?
-Hm... w sumie to nic ciekawego. Cały czas się uczę. -zmarszczyłam brwi.
-Na co się uczysz? - razem z Samotną chodzimy razem na studia architektury wewnętrznej.
-No zapomniałaś już ze jutro Pan Cullen, zapowiedział nam kolokwium z historii sztuki?-Cholera, cholera, cholera...-Nie... nie mów ze znowu, zapomniałaś.Andzia!
-Cholera...-przeczesałam palcami włosy i spojrzałam przez okno.-O której?
-12:30, kiedy ty w końcu nauczysz, się ze nie możesz zapominać? -W jej glosie można, było wyczuć nutę po wątpienia.
Nic nie odpowiedziałam, co było dla niej jasną odpowiedzią. -Eh... nie zabieram ci już czasu. Idź się uczyć.
-Dziękuję Sam, że mi przypomniałaś... serio... zapomniałam.
-Wiem... nie ma za co. Zrobisz mi przyjemność, jak napiszesz przynajmniej na cztery.-Obie się zaśmiałyśmy.
-Dobra... w takim razie do jutra.- Nie czekając na odpowiedz, rozłączyłam się.-Zajebiście kurwa.
Rzuciłam telefon na kanapę i przejechałam, palcami po twarzy. Wkurzona, poszłam po zeszyty i stary podręcznik. Kiedy już to wszystko, trzymałam w rękach wróciłam do dużego pokoju i wyłożyłam na stoliku do kawy. Sama poszłam, sobie zaparzyć dzbanek tego napoju. Kiedy wszystko było, już gotowe wzięłam, jeszcze swój ulubiony kubek z Hello Kitty. Postawiłam wszystko na stoliku a sama, usiadłam na ziemi i zaczęłam po kolei czytać.
XXX
Kiedy skończyłam czytać o architekturze rzymskiej dostałam esemesa. Wzięłam telefon do ręki i napiłam się łyka z drugiego już kubka kawy. Otworzyłam wiadomość od Andy'ego.
I jak tam mój obiad? :D
Nie wiem, jak TWÓJ obiad c:
Odłożyłam telefon i wróciłam do czytania. Jednak nie nacieszyłam się tym długo, ponieważ zaraz dostałam kolejną wiadomość. Westchnęłam cicho ale zignorowałam ja i czytałam dalej. Jednak zaraz przyszła następna a potem jeszcze jedna. Zirytowana odblokowałam urządzenie i zaczęłam czytać.
Jak to nie wiesz? :c
To nie gotujesz nic?
Andzia nie olewam mnieee!-.-
Pokręciłam z politowaniem głową i zaczęłam odpisywać.
Nie olewam Cię tylko staram się uczyć.
Czego Ty się uczysz? :0
Historii sztuki, mam jutro kolokwium.
Ty studiujesz?! :0
Tak wyszło ;3 więc wybacz ale sama nie mam czasu, robić sobie obiad, a co dopiero Tobie ;3
Będę za 20 min c:
Czego on nie rozumie w poprzedniej, wiadomości gdzie mówię że nie mam czasu? Wzięłam łyka kawy, która przyjemnie parzyła mnie w podniebienie. Zerknęłam w stronę wszystkich zeszytów i podręcznika, przez co od razu od razu odechciało mi się wszystkiego.
-A może by, to tak to wszystko olać i pojechać w Bieszczady? -Zaśmiałam się sucho i podparłam głowę na rękach. Postanowieniem zrobić sobie przerwę, więc załączyłam telewizję. Nawet nie wiem kiedy minęło te dwadzieścia minut... usłyszałam dzwonek do drzwi więc poszłam je otworzyć. Odkluczyłam je i ujrzałam Andy'ego opierającego się o futrynę. Zilustrowałam go od głowy aż po czubki butów. Z włosów skapywała mu woda, przez co jego idealna fryzura oklapła. Na jego twarzy gościł szeroki uśmiech. Ubrany był w swoją czarną ramoneskę, po której lały się kropelki wody. Oczywiście tego samego koloru koszulka z logiem jakiegoś zespołu i czarne jeansy z dziurami na kolanach. Jedyne co mnie zdziwiło, to to ze w dłoniach trzymał, dwie duże reklamówki zapełnione jedzeniem.
-Pozwolisz mi wejść, do środka czy będziesz się na mnie gapić ?- Na moje policzki wkroczył lekki rumieniec ,jednak odsunęłam się żeby mógł wejść. Zdjął swoje czarne trampki i nie pytając o zgodę udał się do kuchni. Zamknęłam drzwi na klucz i ruszyłam za jego śladem. Kiedy weszłam do pomieszczenia rozpakowywał zakupy. Podeszłam do niego i oparłam się o blat.
-Powiesz mi po co to wszystko kupiłeś? - Uniosłam brew napotykając jego uśmiech.
-Powiedziałaś, że nie masz czasu nawet, sobie zrobić obiadu więc postanowiłem zlitować się nad takim, małym studentem.-Wypakowywał teraz dwie butelki wina, które zaraz włożył do lodówki.
-Nie jestem małym studentem. Po za tym nie przypominam sobie, bym prosiła cię o to wszystko.-Wskazałam palcem zakupy, które zdążył już wyłożyć. Chłopak tylko wzruszył ramionami i zaczął czegoś szukać.
-Gdzie trzymasz deskę do krojenia, noże i garnki? - spytał nie odpowiadając. na moje poprzednie pytanie. Wytłumaczyłam mu. gdzie co się znajduje i patrzyłam jak wszystko znowu wyjmuje.
-Powiesz mi chociaż, co będziesz gotował?
-Czy musisz wszystko wiedzieć? -Spytał ironicznie na co zrobiłam kwaśną mnie. -Dobra, dobra nie patrz tak na mnie. Podejrzewam że lubisz spaghetti a do tego wino.
-Wiesz że nie musiałeś?
-Wiem, jednak nie chciałem żebyś była głodna, a tak po za tym to mi się nudziło. -Powiedział lekko , spojrzałam na niego z ukosa.-Tak w ogóle to co studiujesz?
-Architekturę wnętrz.-Na jego usta wkradł się mały uśmiech.
-Na którym jesteś roku?-Cały czasu przeglądałam się mu poważnie i widziałam jak kropelki spadają muna ramiona.
-Niedawno zaczęłam trzeci. Chodź ze mną.-Wyszłam z kuchni jednak zatrzymałam się jeszcze i spojrzałam na bruneta który dalej stał w tym samym miejscu.-No chodź
Bierasack posłusznie potruchtał za mną do łazienki. Wyjęłam z szafki ręcznik i odwróciłam się żeby mu go podać jednak zderzyłam się z jego torsem. Spojrzałam w gore i spotkałam się z parą niebieskich tęczówek. Żeby wybrnąć z sytuacji, zarzuciłam mu ręcznik na głowę i go wyminęłam.
-Wytrzyj włosy bo będziesz chory.-Skierowałam się do dużego pokoju i zgarnęłam zeszyty ze stołu. Weszłam do kuchni i ułożyłam je na blacie. Usiadłam przy stole i otworzyłam zeszyt. Zaczęłam czytać, notatki jednak nie mogłam zbytnio się na tym skupić. Ponieważ czułam gorący oddech Biersack'a na karku.
-Długo będziesz tak za mną stać?-powiedziałam, nie odwracając wzroku od treści notatki. Czarnowłosy przesunął się jeszcze bardziej, tak że odczuwałam bijące od niego ciepło. Poruszyłem się, niespokojnie na taborecie. Jego zimne ręce oplotły, mój brzuch a na moje policzki wpłynął rumieniec. -Nie miałeś czasem gotować?
Starałam się by ,mój głos zabrzmiał naturalnie.
-Miałem, ale mam mokre włosy...-Już miałam mu coś odpowiedzieć, gdy poczułam jak unoszę się w powietrzu a zaraz, znowu siadam tyle że na jego kolanach. Zamrugałam kilku krotne ,zdziwiona jego zachowaniem. Wzruszył tylko ramionami i oparł głowę o moje ramie. -Zastanawiam się, ile jeszcze wytrzymasz zanim, uciekniesz z piskiem.
Zaśmiał się cicho a ja spiorunowałam, go wzrokiem.-Więc... ile już się nauczyłaś?
Spytał kartkują mój zeszyt.
-Jakaś połowę. Po są tym po co mam ci to tłumaczyć, skoro i tak nie będziesz wiedzieć o co mi chodzi? -Zetknąłem w jego stronę, czego od razu pożałowałam. Nasze twarze dzieliły milimetry, wystarczyło by tylko trochę się przesunąć, a nasze usta by się złączyły.
-Nie wiem, po prostu jestem ciekawy. Więc?
-Czytałam teraz i konstrukcji budynków w Grecji.
-Mogę Cię w takim razie z tego spytać?-Kiwnęłam twierdząco głową.-Bierzesz tabletki?-Spojrzałam na niego zdezorientowana jak i zażenowania.
-Miałeś spytać mnie o coś związanego z konstrukcją budynków z Grecji a nie o zjebana antykoncepcję. -Wycedziłam przez zaciśnięte zęby, czułam jak się bezczelnie uśmiecha. Podniosłam rękę i walnęłam go w czoło. Już miałam ja zabierać kiedy Andy chwycił ja i ugryzł. Pisnęłam bardziej zdziwiona jego zachowaniem już z bólu. Nieświadomie odepchnęłam się nogami od ziemi przez co stołek niebezpiecznie się zachował czego efektem było to ze oboje leżeliśmy na ziemi. Chłopak wydał z siebie stłumiony jęk a ja najpierw byłam oszołomiona a zaraz po tym zaczęłam się śmiać z zaistniałej sytuacji. Dopiero po chwili poczułam przeszywający ból spowodowany tym ze niebieskooki nieświadomie wbił mi swoje chude palce w boki. Jednak mimo to nie przestawałam się śmiać a chwilę później Andy zaczął się również śmiać.
- Jesteś KALEKĄ ! - ze łzami w oczach podniosłam się się ziemi. Spojrzałam na dalej leżącego na ziemi Andy'ego. Pokręciłam głową i patrzyłam jak leży na ziemi z założonymi rękami na głowie.
-A może by, to tak to wszystko olać i pojechać w Bieszczady? -Zaśmiałam się sucho i podparłam głowę na rękach. Postanowieniem zrobić sobie przerwę, więc załączyłam telewizję. Nawet nie wiem kiedy minęło te dwadzieścia minut... usłyszałam dzwonek do drzwi więc poszłam je otworzyć. Odkluczyłam je i ujrzałam Andy'ego opierającego się o futrynę. Zilustrowałam go od głowy aż po czubki butów. Z włosów skapywała mu woda, przez co jego idealna fryzura oklapła. Na jego twarzy gościł szeroki uśmiech. Ubrany był w swoją czarną ramoneskę, po której lały się kropelki wody. Oczywiście tego samego koloru koszulka z logiem jakiegoś zespołu i czarne jeansy z dziurami na kolanach. Jedyne co mnie zdziwiło, to to ze w dłoniach trzymał, dwie duże reklamówki zapełnione jedzeniem.
-Pozwolisz mi wejść, do środka czy będziesz się na mnie gapić ?- Na moje policzki wkroczył lekki rumieniec ,jednak odsunęłam się żeby mógł wejść. Zdjął swoje czarne trampki i nie pytając o zgodę udał się do kuchni. Zamknęłam drzwi na klucz i ruszyłam za jego śladem. Kiedy weszłam do pomieszczenia rozpakowywał zakupy. Podeszłam do niego i oparłam się o blat.
-Powiesz mi po co to wszystko kupiłeś? - Uniosłam brew napotykając jego uśmiech.
-Powiedziałaś, że nie masz czasu nawet, sobie zrobić obiadu więc postanowiłem zlitować się nad takim, małym studentem.-Wypakowywał teraz dwie butelki wina, które zaraz włożył do lodówki.
-Nie jestem małym studentem. Po za tym nie przypominam sobie, bym prosiła cię o to wszystko.-Wskazałam palcem zakupy, które zdążył już wyłożyć. Chłopak tylko wzruszył ramionami i zaczął czegoś szukać.
-Gdzie trzymasz deskę do krojenia, noże i garnki? - spytał nie odpowiadając. na moje poprzednie pytanie. Wytłumaczyłam mu. gdzie co się znajduje i patrzyłam jak wszystko znowu wyjmuje.
-Powiesz mi chociaż, co będziesz gotował?
-Czy musisz wszystko wiedzieć? -Spytał ironicznie na co zrobiłam kwaśną mnie. -Dobra, dobra nie patrz tak na mnie. Podejrzewam że lubisz spaghetti a do tego wino.
-Wiesz że nie musiałeś?
-Wiem, jednak nie chciałem żebyś była głodna, a tak po za tym to mi się nudziło. -Powiedział lekko , spojrzałam na niego z ukosa.-Tak w ogóle to co studiujesz?
-Architekturę wnętrz.-Na jego usta wkradł się mały uśmiech.
-Na którym jesteś roku?-Cały czasu przeglądałam się mu poważnie i widziałam jak kropelki spadają muna ramiona.
-Niedawno zaczęłam trzeci. Chodź ze mną.-Wyszłam z kuchni jednak zatrzymałam się jeszcze i spojrzałam na bruneta który dalej stał w tym samym miejscu.-No chodź
Bierasack posłusznie potruchtał za mną do łazienki. Wyjęłam z szafki ręcznik i odwróciłam się żeby mu go podać jednak zderzyłam się z jego torsem. Spojrzałam w gore i spotkałam się z parą niebieskich tęczówek. Żeby wybrnąć z sytuacji, zarzuciłam mu ręcznik na głowę i go wyminęłam.
-Wytrzyj włosy bo będziesz chory.-Skierowałam się do dużego pokoju i zgarnęłam zeszyty ze stołu. Weszłam do kuchni i ułożyłam je na blacie. Usiadłam przy stole i otworzyłam zeszyt. Zaczęłam czytać, notatki jednak nie mogłam zbytnio się na tym skupić. Ponieważ czułam gorący oddech Biersack'a na karku.
-Długo będziesz tak za mną stać?-powiedziałam, nie odwracając wzroku od treści notatki. Czarnowłosy przesunął się jeszcze bardziej, tak że odczuwałam bijące od niego ciepło. Poruszyłem się, niespokojnie na taborecie. Jego zimne ręce oplotły, mój brzuch a na moje policzki wpłynął rumieniec. -Nie miałeś czasem gotować?
Starałam się by ,mój głos zabrzmiał naturalnie.
-Miałem, ale mam mokre włosy...-Już miałam mu coś odpowiedzieć, gdy poczułam jak unoszę się w powietrzu a zaraz, znowu siadam tyle że na jego kolanach. Zamrugałam kilku krotne ,zdziwiona jego zachowaniem. Wzruszył tylko ramionami i oparł głowę o moje ramie. -Zastanawiam się, ile jeszcze wytrzymasz zanim, uciekniesz z piskiem.
Zaśmiał się cicho a ja spiorunowałam, go wzrokiem.-Więc... ile już się nauczyłaś?
Spytał kartkują mój zeszyt.
-Jakaś połowę. Po są tym po co mam ci to tłumaczyć, skoro i tak nie będziesz wiedzieć o co mi chodzi? -Zetknąłem w jego stronę, czego od razu pożałowałam. Nasze twarze dzieliły milimetry, wystarczyło by tylko trochę się przesunąć, a nasze usta by się złączyły.
-Nie wiem, po prostu jestem ciekawy. Więc?
-Czytałam teraz i konstrukcji budynków w Grecji.
-Mogę Cię w takim razie z tego spytać?-Kiwnęłam twierdząco głową.-Bierzesz tabletki?-Spojrzałam na niego zdezorientowana jak i zażenowania.
-Miałeś spytać mnie o coś związanego z konstrukcją budynków z Grecji a nie o zjebana antykoncepcję. -Wycedziłam przez zaciśnięte zęby, czułam jak się bezczelnie uśmiecha. Podniosłam rękę i walnęłam go w czoło. Już miałam ja zabierać kiedy Andy chwycił ja i ugryzł. Pisnęłam bardziej zdziwiona jego zachowaniem już z bólu. Nieświadomie odepchnęłam się nogami od ziemi przez co stołek niebezpiecznie się zachował czego efektem było to ze oboje leżeliśmy na ziemi. Chłopak wydał z siebie stłumiony jęk a ja najpierw byłam oszołomiona a zaraz po tym zaczęłam się śmiać z zaistniałej sytuacji. Dopiero po chwili poczułam przeszywający ból spowodowany tym ze niebieskooki nieświadomie wbił mi swoje chude palce w boki. Jednak mimo to nie przestawałam się śmiać a chwilę później Andy zaczął się również śmiać.
- Jesteś KALEKĄ ! - ze łzami w oczach podniosłam się się ziemi. Spojrzałam na dalej leżącego na ziemi Andy'ego. Pokręciłam głową i patrzyłam jak leży na ziemi z założonymi rękami na głowie.
-Robisz ten obiad?-Andy spojrzał na mnie zdziwionym spojrzeniem.
-A,tak.-powiedział,podniósł się i uśmiechnął. Spojrzałam na jego roześmianą twarz i nieświadomie się uśmiechnęłam. Chłopak podszedł do kuchni a ja ponownie usiadłam do stołu.
XXX
-Ej! Halooo, obiad!-Ocknęłam się i spojrzałam zdziwiona na bruneta.
-Już? Tak szybko?- Rozkojarzona rozejrzałam się po pomieszczeniu.
-Szybko? Dwie godziny sterczałem przy tych garach!-Zaśmiał się i podszedł do blatu. Wziął w ręce dwa kieliszki i położył je na stole.-Szybko zabieraj swoje rzeczy!
Spojrzałam na niego, ze zmrużonymi oczami jednak wykonałam jego polecenie i odniosłam swoje rzeczy do sypialni. Kiedy wróciłam, wszystko było już przyszykowane. Wino stało na środku stołu a talerze na dwóch jego końcach.
-Siadaj-Polecił Biersack, posłusznie wykonałam jego polecenie i spojrzałam na spaghetti. Muszę przyznać że wyglądało całkiem smacznie.
-Smacznego.-Powiedziałam i zaczęłam nabierać makaron na widelec. Wsadziłam, go do ust i myślałam że od razu to wypluję jednak moja kultura by mi na to nie pozwoliła. Przełknęłam go i spojrzałam na uśmiechniętego Andy'ego. Nalewał właśnie wina które zaraz upiłam.
-Dlaczego masz taką kwaśną minę?- Wzruszyłam ramionami i nabrałam kolejną porcję na widelec. Poszedł za moim przykładem i również wziął porcję do ust. Momentalnie wstał i zabrał oba talerze.
-Co ty robisz?-spytałam marszcząc brwi.
-Wywalam to. Tego nie da się zjeść, podsumowując jest chujowe.
-Nie, jest złe.-Powiedziałam na próżno, ponieważ jedzenie znajdowało się już w koszu. Wyjął telefon ze swojej tylnej kieszeni i zaczął wystukiwać jakiś numer.-Co ty robisz?
-Zamawiam pizze.
XXX
Kidy pizza już przyjechała, postanowiliśmy przenieść się do salonu gdzie był telewizor.
Jedząc pizze i popijając ją winem błądziliśmy po różnych tematach. Na niektórych zatrzymywaliśmy się dłużej a na niektórych krócej. Jednak propozycja Andy'ego zdecydowanie zdziwiła mnie.
-Wiesz mam bilety na koncert fajnego zespołu. Może poszłabyś ze mną?- Spojrzał na mnie i upił łyk wina.
-Hm... Czemu nie, kiedy będą grali?
-Za dwa dni. Będziemy mogli świętować to że zdasz kolokwium.-Zaśmiał się a ja spojrzałam na kieliszek trzymany przeze mnie w ręce.
-Jak się nazywa?
__________________________________
Witam!
Przychodzę do Was z rozdziałem. Wiem, że nie jest najciekawszy ale to się wytnie xD
Jak Wam podobał się pomysł Andy'ego z jego gotowaniem? Podejrzewaliście że Angelika studiuje? Oraz najważniejsze xD Jak myślicie na jaki koncert zabiera ją Andy? Liczę na komentarze z Waszymi opiniami ^^
Do następnego ♥
