Perspective Angelika
Siedzieliśmy w ciszy nie wiedząc za bardzo od czego zacząć. Podałam Andy'emu sok, o który prosił i sama usiadłam na kanapie zakładając ręce na twarz. Zerkałam co chwilę na jego twarz, wpatrywał się tępo w telewizor.
-Więc... - zaczął.
-Więc...- zawtórowałam.
-Co chcesz mi powiedzieć?
-No bo.. nie wiem w zasadzie jak mam ci to wytłumaczyć..
-Najlepiej prosto z mostu wal o co chodzi.
-Pamiętasz Cody'ego prawda? - zapytałam na co chłopak kiwną głową - to jest mój narzeczony.. to znaczy to był mój narzeczony.
-No i co to wszystko ma z tym wspólnego?
-A mogę zacząć od początku?
-No tak by było najlepiej..
-No więc.. byłam z Cody'm dobre cztery lata, aż w końcu między nami zaczęło się psuć bo on poznał tą całą Candy. Pewnego dnia raczył mi zakomunikować, że nasz związek nie ma sensu... i rozstaliśmy się..
-I co dalej? Bo w sumie nie wiem co ja mam z tym wspólnego.. - przerwał.
-Daj mi dokończyć. Od czasu rozstania się z Cody'm nikogo nie miałam, a on myślał że przewinęło się już kilku facetów. Nie chciałam, żeby myślał, że nikogo nie mam..
-I dlatego mnie pocałowałaś? - ponownie przerwał.
-No tak.. to było impulsywne, jak go zobaczyłam nie wiedziałam co mam zrobić.. i gdy zobaczyłam ciebie i twoją grupkę znajomych to to jako pierwsze wpadło mi do głowy..
-No dobra...- podrapał się po karku i spojrzał na telefon, który trzymał w ręce, również spojrzałam i na dzwoniącym urządzeniu było napisane "Jinxx" - przepraszam, muszę odebrać.
Wyszedł z pomieszczenia i było słychać pojedyncze słowa. Jednak postanowiłam, że nie będę podsłuchiwać ponieważ to nie moja sprawa. Oparłam się o oparcie kanapy i czekałam aż skończy rozmowę. Po jakichś 10 minutach wrócił drapiąc się po głowie.
-Wiesz muszę już iść. Przepraszam ale to ważne.- podniósł kurtkę którą leżała na fotelu i zaczął ją zakładać.
-O, no i uprzedzając twoje pytanie. Nie, nie jestem na ciebie zły.
Nie wiedząc za bardzo co powiedzieć po prostu pokiwałam głową. Błysnął zębami w uśmiechu na co lekko się zarumieniłam.
'Miał uroczy uśmiech' pomyślałam. Włożył ręce do tylnej kieszeni i razem skierowaliśmy się do drzwi wejściowych. Kiedy miał już wychodzić zatrzymał się i na mnie spojrzał.
- Wiesz co.. czekaj.. ja ci służyłem przysługą i byłem twoim chłopakiem nie wiedząc tak naprawdę o co chodzi więęęc..
-Więc? - zapytałam unosząc brwi.
-Więc teraz ty możesz mi służyć przysługą - po raz kolejny się uśmiechnął.
-Zależy o co chodzi.
-Teraz ty będziesz udawać moją dziewczynę.
-Że niby ja? - moje oczy nagle zrobiły się na kształt pięciozłotówki.
-No tak ty... - pokazał rząd swych białych zębów.
-Tak nie wypada....
-I kto to mówi.. - zaśmiał się melodyjnie - a jak mnie całowałaś to wypadało?
-Emm.. no tak...
-To jak? Poudajesz moją dziewczynę przed moimi rodzicami?
-No nie wiem...
-Ja ci wyświadczyłem przysługę teraz twoja kolej.
-No dobra... - nie wiem czy to dobry pomysł, ale w zasadzie nie mam wyjścia.
-W takim razie mamy umowę - wyjął rękę z kieszeni i uniósł ja w geście pożegnania się.
Zamknęłam drzwi i osunęłam się po nich. Wyjęłam telefon i wybrałam numer mojej przyjaciółki. Czekałam chwilę aż odebrała.
-Cześć kochana jak tam?-spytała Alex.
-Hej hej, a no w miarę a u ciebie?
-U mnie dobrze, mów co się dzieję?- czemu ona musi mnie tak dobrze znać?
-Nic się nie dzieje..
-Przecież słyszę, mów
-No bo widziałam wczoraj Cody'ego... - zaczęłam.
-No i co z tego? - zdziwiła się.
-No i dziwnie się zachowałam... Ale to był odruch - zaczęłam się jąkać.
-Możesz jaśniej?
-Widziałam go jak się obściskiwał z tą swoją Candy, więc gdy zobaczyłam grupkę chłopaków podeszłam do nich i jednego z nich na oczach Cody'ego pocałowałam...
-Co zrobiłaś?!- wykrzyczała do słuchawki.
-Emm no.. to był odruch.. nie wiem co we mnie wstąpiło.
-Ty go dalej kochasz prawda?
-Kogo?!
-Jak to kogo? Carsona.
-Nie? - nastała niezręczna jak dla mnie cisza - no dobra może...
-Musisz zapomnieć o tym dupku, pomyśl o tym jak cię potraktował.
-Ja wiem, wiem.. ale to nie takie proste.. po za tym mam nowego chłopaka
-Jak to?
-Normalnie.. Ten chłopak, którego pocałowałam... Gadałam z nim i mu wytłumaczyłam dlaczego tak zrobiłam, a nie inaczej, a on zaproponował mi układ... Muszę przez jakiś czas udawać jego dziewczynę..
-Dziewczyno czy ty do końca oszalałaś?!
-Muszę mu to jakoś wynagrodzić...
-Proszę cię nawet go nie znasz...
-Ale poznam... - uśmiechnęłam się do siebie.
-A co jak będzie chciał cię wykorzystać?!
-Jakoś tak czuję że on taki nie jest..
-A rób jak chcesz.. Spotkamy się jutro?
-Dam ci jeszcze znać.
-To narazie ja lecę bo Johnnie mnie woła, papa kocham cię
-Ja ciebie też - rozłączyłam się i podniosłam z ziemi.
Nie będę siedzieć cały dzień sama, weszłam do swojej sypialni i wygrzebałam z niej czarny crop top z logiem Batmana, rozkloszowana skórzana spódniczkę do połowy uda. Czarne botki, ciemne pończochy i czarna skórzana kurtkę. Włożyłam do kopertówki portfel z dokumentami i telefonem. Udałam się jeszcze do łazienki w celu poprawy mojego makijażu. Podkreśliłam oczy maskara, uprzednio robiąc kreski, pomalowałam usta ciemno czerwona szminką i upięłam włosy w luźnego kucyka.
Wychodząc z mieszkania zgarnęłam klucze ze stolika i zakluczyłam drzwi. Zerknęłam na godzinę w telefonie i szczerze powiedziawszy zdziwiłam się godziną.
Myślałam, że spotkanie z Andym i rozmowa z Alex trwała nie więcej niż 40 min, a jak się okazało to wszystko trwało aż 4 godziny. Była teraz 17:46, zeszłam na dół, złapałam taksówkę i powiedziałam kierowcy do jakiego klubu ma jechać.
--------
No i jest w końcu jest pierwszy rozdział! ^^ Przepraszam ze tyle zwlekałam z dodaniem i napisaniem :c No ale trudno... Co sądzicie o układzie Andy'ego i Angeliki? Albo o zachowaniu Cody'ego? Rozdział jest krótszy ale następne będą trochę dłuższe XD do następnego ^^

P.S.
Zapraszam również na mojego drugiego bloga ^^
http://70dninamarzenia.blogspot.com/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz