środa, 21 października 2015

Prologue

No cóż.. jestem sama. Trochę to smutne, ale nie mam przynajmniej nikogo poza sobą na głowie. Nie muszę na przykład myśleć co zrobić na kolacje, żeby jemu smakowało, bo JEGO już nie ma.
Jest wieczór, a ja samotnie wracam z baru do domu. Trochę wypiłam, ale nie na tyle żeby być pijaną. To w sumie dobrze, przynajmniej jutro rano nie obudzę się z kacem.
Idę przez park, żeby dłużej wracać. I nie chodzi tu o to, że nie chce wracać do domu. Po prostu nie mam po co się spieszyć, w końcu nikt tam na mnie nie czeka.
XXX
Rozstałam się z nim około 3 miesięcy temu. On już zdążył sobie kogoś znaleźć. A ja?
Chodzę w różne miejsca byle by nie siedzieć zamknięta sama w czterech ścianach.
XXX
Idąc przez park, cały czas myślę o tym, że wszystko się spieprzyło.
Przeszłam już park i wyszłam na najbardziej ruchliwą ulice.
Wszędzie ludzie... idą w grupach lub w parach, a ja idę sama.
Od mojego domu dzieli mnie jeszcze 10 minut drogi. Co chwilę widzę czyjś ciekawski wzrok. Chciałabym być już w domu.Jeszcze muszę tylko przejść przez ulicę i już widać mój blok. Nagle go zauważyłam stoi przed barem, który zawsze mijam wracając do domu i obejmuje jakąś dziewczynę. Czemu musiałam spotkać akurat JEGO?
Stoję jak wryta nie wiedząc co zrobić. Najchętniej zniknęła bym teraz z powierzchni ziemi.  Ja pierdole czemu to zawsze spotyka mnie?!
Zauważyłam że niedaleko mnie stoi grupka mężczyzn w mniej więcej , moim wieku. Podeszłam do nich i zagadałam.
-Hej jestem Angelika, a wy?
-Andy - uśmiecha się wysoki ciemno włosy chłopak o błękitnych oczach i wyciąga do mnie dłoń na przywitanie. Kątem oka zauważyłam, że Cody zmierza w naszą stronę. Kurwa... ugh.. okej. Impulsywnie pocałowałam Andy'ego. Nie chce, żeby mój ex wiedział, że nikogo nie mam. Poprawka, że jeszcze nikogo nie mam.
Wiem, że przyjaciele Andy'ego nie mają najmniejszego pojęcia co się własnej stało, a sam brunet wydaje się zdziwiony i lekko wkurzony.
-Wow... Widzę że nieźle się bawisz! - mówi z uśmiechem na twarzy mój były.
-O, hej - udawałam, że go wcześniej nie zauważyłam - Co tam? To twoja nowa dziewczyna?
-Emmm... Tak, to jest Candy. A to twoi nowi znajomi? -wskazuje na chłopaków.
-Oh, tak. To mój chłopak Andy. Andy to jest Cody - mówię i lekko kopie bruneta żeby zrozumiał. Reszta stoi cicho nie mając pojęcia o co chodzi.
-Okej, my już idziemy. To cześć - na koniec się uśmiechnął i poszedł wraz ze swoją nową laską.
-Co to do cholery jasnej było?! - słyszę doniosły głos bruneta. Przeklęłam pod nosem.
-Emm... To był mój były.
-Okej... A co ja ma do kurwy nadzy z tym wspólnego?! - rozłożył ręce i uniósł pytająco brwi.
-Nic.. Sorry , zapomnij. Paa.- już odchodzę kiedy "mój chłopak" łapie mnie za nadgarstek i mówi:
-Nie! Nigdzie się nie wybierasz dopóki do cholery jasnej nie powiesz mi co się tu właściwie stało!
-Dobra, dobra...  Daj mi swój telefon - brunet ze zmarszczkami pomiędzy brwiami wręcza mi swojego iPhona. Zapisałam mu swój numer telefonu i wysyłam do siebie esemesa z moim adresem - tam masz mój numer i adres. Przyjdź do mnie jutro około 12 wszystko ci wytłumaczę.
Nie czekając na jego odpowiedź jak najszybciej ruszyłam przed siebie w kierunku swojego bloku.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz